Szpilka o kolejnym rywalu: "Wszystko zależy od niego". I dodał: Mam niepokojące wieści

- Irytują mnie teksty w stylu: "Tomasz Adamek w 2014 był bez formy", "Adamek zlekceważył Szpilkę". No to niech pokaże teraz, jakby wyglądał w ringu w dobrej formie. Nasza ewentualna walka zależy tylko od niego - mówi nam Artur Szpilka (24-4). Na razie jednak 31-latek mu się skupić na rehabilitacji barku. - Na pełną sprawność będę czekał co najmniej pół roku - żali się pięściarz.

43-letni Tomasz Adamek (53-6), były mistrz świata federacji IFB, IBO i WBC w wadze półciężkiej, ostatni raz w ringu był widziany w październiku 2018 roku, gdy pokonał go Jarrell Miller, znany dopingowicz. Wszystko wskazywało, że Góral odpuścił już sobie zawodowy sport. Spekulowano, że w lipcu - jeśli sytuacja z pandemią koronawirusa na to pozwoli - przyleci do Polski, by pożegnać się z kibicami pokazową walką. Być może jednak skusi go wyzwanie od 31-letniego Artura Szpilki, który pokonał Górala na punkty w 2014 roku. 

Zobacz wideo Nowy trener Artura Szpilki: Życie nauczyło go pokory, więc teraz może być już tylko lepiej

Antoni Partum: - Jak tam zdrowie?

Artur Szpilka: Niestety mam niepokojące wieści. Dzisiaj [15.04] lekarz zdjął mi szwy z barku, a także miałem pierwszą rehabilitację po zabiegu [pięściarz przeszedł rekonstrukcję stożka rotatorów barku i zabieg wycięcia kawałka bicepsa - dop. red.]. Choć w sumie trudno to nazwać pełną rehabilitacją, bo jedynie staraliśmy się sprawdzić zakres ruchu. Myślałem, że będę mógł wrócić do treningów za trzy-cztery miesiące. Tymczasem rehabilitanci mówią, że na pełną sprawność będę czekał co najmniej pół roku, a co dopiero do walki... 

Załóżmy, że jesienią wrócisz do zdrowia, a sytuacja z pandemią koronawirusa się uspokoi. Z kim byś chciał się wtedy zmierzyć? Ostatnio wyzwałeś na Twitterze Tomasza Adamka.

- Mój komentarz wziął się z tego, że irytują mnie teksty w stylu: „Adamek w 2014 był bez formy”, „Adamek zlekceważył Szpilkę”. No to niech pokaże teraz, jakby wyglądał w ringu w dobrej formie. Nasza ewentualna walka zależy tylko od niego, przecież to on przegrał poprzednie starcie. Od starcia z 2014 roku wiele się pozmieniało, obaj mamy za sobą kilka ciężkich wojen ringowych. Myślę, że teraz taka walka, pomimo naszych ostatnich problemów, znowu by elektryzowała kibiców, na zasadzie: cholera, kto by wygrał?

Powiem tak: jeśli ja miałbym się żegnać z kibicami, to wolałbym walką ze Szpilką, która wzbudzi zainteresowanie, a nie walką pokazową z kimś nieznanym. Ale to już musisz Tomka pytać, co on woli. 

Czy twoje zwycięstwo nad Adamkiem było twoją najlepszą walką w karierze?

- Raczej nie. Okej, słuchałem się wtedy trenera, realizowałem plan taktyczny, wiedziałem, ile jest do wygrania. Byłem młody i głodny sukcesu. Czułem, że walka z Adamkiem otworzy mi drzwi do wielkich walk. I tak się stało: dzięki zwycięstwu wyjechałem do Ameryki.

Ale co do lepszych walk niż z Adamkiem, to wymieniłbym rewanż z Mikem Mollo. Leżałem na deskach, ale niemal od razu wstałem i już miałem myśl „teraz ja ci pokażę”. Byłem bardzo głodny zwycięstwa i udało się. Dobrze też walczyłem z Deontayem Wilderem, oczywiście, do momentu nokautu.

Do niedawna twoim głównym celem był rewanż z Siergiejem Radczenką. Ale jeśli na horyzoncie pojawia się walka z Adamkiem, to chyba drugie starcie z Ukraińcem schodzi na dalszy plan.

- Oczywiście, że tak. Nie ma porównania. Ale od razu zaznaczam, że to byłby jednorazowy powrót do wagi ciężkiej, bo docelowo chcę boksować w cruiserweight [do 90,7 kg].

Nie boisz się skakania po dywizjach, że to okaże się niezdrowe dla twojego organizmu?

- Ale przecież nie ważyłbym 110 kg w starciu z Adamkiem, tylko około 100 kg, czyli tylu, ile ważę teraz. Pamiętaj, że na tydzień przed walką z Radczenką ważyłem 98 kg, więc akurat takie skakanie po wadze, to żaden problem.