"Sędzia ratuje Szpilkę, Radczenko chciał dać się znokautować". Co się stało?

Podczas sobotniej gali w Łomży Artur Szpilka (24-4) pokonał na punkty Siergieja Radczenkę (7-6), choć werdykt sędziowski był skandaliczny, bo to Ukrainiec miał dużą przewagę i powinien zdecydowanie wygrać. - Andrzej Wasilewski pokonał dziś Serhija Radczenkę na punkty - komentował zdarzenie Mateusz Borek. Do wydarzeń, które mogły mieć wpływ na decyzję sędziów, miało dojść między 9., a 10. rundą pojedynku.

Artur Szpilka (24-4) pokonał na punkty Siergieja Radczenkę (7-6) podczas sobotniej gali bokserskiej w Łomży. Decyzja sędziów była jednak skandaliczna, bo to Ukrainiec dominował w walce i miał nad nią kontrolę. Aż do ostatnich dwóch rund, kiedy miały miejsce dziwne wydarzenia, które mogły wpłynąć na ostateczny werdykt. 

Zobacz wideo Szpilka schudł 20 kilogramów

Wasilewski pokonał Radczenkę

- Promotor zawodnika podchodzi w końcówce walki, coś tam gada, później sędzia ratuje Szpilkę. W 10 rundzie Radczenko przestaje walczyć i chce dać się znokautować. Na koniec sędziowie dają werdykt dla Szpilki. Znajdzie się ktoś, kto napisze wprost, kto to wszystko ustawił? - napisał Maciej Akimow, którego tweeta podał dalej Mateusz Borek.

Dziennikarz sam także dość ostro skomentował galę w Łomży. - Andrzej Wasilewski pokonał dziś Serhija Radczenkę na punkty. Dobra forma! - ocenił ironicznie, mówiąc o promotorze Artura Szpilki, który organizował galę. 

Rewanż priorytetem dla Szpilki

Sam Szpilka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego wygrana - delikatnie mówiąc - nie była przekonująca. Dlatego jest gotowy do błyskawicznego rewanżu. - Walki jeszcze nie widziałem... nie jestem zadowolony z przebiegu i uważam, że rewanż to priorytet - napisał na Twitterze pięściarz. - Mam nadzieję, że jak najszybciej - dodał.