Komentator TVP po wygranej Szpilki: "Parodyści. Wydurnili się na oczach setek tysięcy widzów"

- To są parodyści, na Boga, niech oni wracają do Austrii i więcej tutaj nie przyjeżdżają - krzyczał jeden z komentatorów w TVP, który nie zgadzał się z decyzją sędziów. Bo ci uznali, że Artur Szpilka - choć dwukrotnie leżał na deskach - pokonał na punkty Siergieja Radczenkę.

- No chodź, chodź, i tak mi nic nie zrobisz - opuszczał ręce Sergiej Radczenko i zachęcał Artura Szpilkę do zadawania ciosów, ale ten nie za bardzo chciał podchodzić. To była szósta runda. Polak wcześniej był już dwukrotnie liczony - w trzeciej i czwartej rundzie. Dotrwał do końca starcia, przeboksował z Radczenką 10 rund, a potem przyszedł werdykt. Skandaliczny, bo Szpilkawalkę wygrał - na punkty: 95-93, 94-94, 95-92.

Zobacz wideo Szpilka schudł 20 kilogramów.

Komentatorzy TVP po werdykcie walki Szpilka - Radczenko: "To jest po prostu skandal!"

- Panowie z Austrii wydurnili się na oczach setek tysięcy widzów. Artur Szpilka tej walki nie wygrał. Artur Szpilka pokazał wielkie serce do walki, ale panowie, którzy tę walkę punktowali... - zawiesił głos komentujący tę walkę Sebastian Szczęsny. 

A potem zaczął mówić Piotr Jagiełło, drugi ze współkomentatorów: - To są parodyści, na Boga, niech oni wracają do Austrii i więcej tutaj nie przyjeżdżają. Zawsze jestem uczciwy wobec widzów i dzisiaj tę uczciwość też zachowuję. To jest po prostu skandal - nie w biały dzień, ale w ciemną noc. I krzywda, którą arbitrzy z Austrii wyrządzili Arturowi Szpilce. Bo jak on obejrzy tę walkę jeszcze raz, doskonale będzie wiedział, że ją przegrał. A ci panowie są najnormalniej w świecie niepoważni.

- Rzeczywiście, Arturowi trzeba oddać charakter, serce, wolę walki, to że podjął wyzwanie. Natomiast werdykt sędziów delikatnie mówiąc jest absolutnie kontrowersyjny - dodał Szczęsny.