W sobotę na gali w Łomży po ponad dziesięciu latach Artur Szpilka wrócił do kategorii cruiser. Jego przeciwnikiem był Siergiej Radczenko.
W dwóch pierwszych rundach lepszy był Polak, ale w trzeciej Szpilka padł na deski i był liczony. - Gassijew czy Usyk zmietliby już Szpilkę z ringu. On serio myśli o pasie cruiser? - pytał Konrad Mazur z Kanału Sportowego.
- To się skończy bardzo źle dla Szpilki - przewidywał Marek Szkolnikowski, szef TVP Sport.
Pod koniec czwartej rundy Szpilka znów był liczony. - Radczenko robi sobie przerwy, bo jest zmęczony, ale Szpila go wtedy nie przyciska. Za mało ciosów na dół, a wchodzą - wytykał błędy Polaka Leszek Dudek, ekspert bokserski.
Szpilka przyjmował kolejne ciosy, jak choćby te w siódmej rundzie. - Jest momentami bezzębny. Czarno to widzę - mówili komentatorzy w TVP, gdzie transmitowano walkę.
- Podsumowując walkę Szpilki mamy pitbulla, który wygląda jak jamnik - dodał po ósmej rundzie Szkolnikowski, nawiązując w ten sposób do jednego z kultowych cytatów z filmu "Chłopak nie płaczą".
Kolejne sierpowe spadały na głowę Szpilki, który jakimś cudem utrzymywał się na nogach. Szpilka nie podnosił rąk i rywal miał łatwość w obijaniu go. - Nie można Szpilce odmówić serca, odwagi i determinacji Szuka swojego miejsca. Dostaje po głowie, ale wstaje. Po prostu czasem brakuje umiejętności - stwierdził Jakub Bednaruk.
Szpilka był lepszy w dwóch ostatnich rundach i nieoczekiwanie to on wygrał całą walkę na punkty. Bardzo kontrowersyjny werdykt sędziów. - To są parodyści, na Boga, niech oni wracają do Austrii i więcej tutaj nie przyjeżdżają - krzyczeli komentatorzy.
- Austriacy oddali nam za karnego na EURO 2008. Uwielbiam Szpilkę za jego charakter, osobowość. Ale nie wygrał tej walki. 9 runda w wykonaniu ringowego to gangsterka - napisał Mateusz Borek.