Sport.pl

Pierwszy trener Deontaya Wildera: To nie ja rzuciłem ręcznik! To był błąd

Jay Deas, pierwszy trener Deontaya Wildera (42-1-1, 41 KO), przyznał, że to nie on rzucił ręcznik podczas sobotniej walki z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO). Okazuje się, że zrobił to Mark Breland, a więc drugi trener Amerykanina. - To był błąd - twierdzi Deas.

- Dlaczego to zrobiłeś - krzyczał wściekły Deontay Wilder zaraz po przerwaniu pojedynku do swojego narożnika. A kilkanaście minut po walce powiedział tak: - Dziś lepszy był Fury i to on wygrał, takie rzeczy się zdarzają. Chciałbym jednak, żeby narożnik dał mi więcej czasu i pozwolił dalej boksować. Jestem wojownikiem i tak też walczę. Nie szukam wymówek, wrócę silniejszy - stwierdził porozbijany Wilder.

Okazuje się, że to nie pierwszy trener Wildera Jay Deas, a Mark Breland, a więc drugi trener Amerykanina, poddał tę walkę. - Mark rzucił ręcznik, choć uważam, że nie powinien tego robić. To był błąd, bo Deontay to jest gość, który nigdy nie chce się poddawać. Zawsze walczy do końca. Dysponuje takim ciosem, który w każdej chwili może odwrócić losy walki - powiedział Deas.

"Deontay Wilder ma się dobrze. Niedługo wróci"

Ale to niepokonany Fury zdobył pas mistrzowski WBC wagi ciężkiej, a Wilder przegrał po raz pierwszy. Do tej pory w karierze na deskach leżał dwukrotnie. W sobotę liczony był kolejne dwa razy. A pewnie byłby trzy, gdyby sędzia Kenny Bayless w 7. rundzie nie przerwał pojedynku na życzenie narożnika pięściarza.

Deas przyznał jednak, że Wilder po walce ma się dobrze i niebawem wróci na ring. - Ale na ten moment przede wszystkim gratulacje dla Tysona i jego teamu - zakończył trener Amerykanina.

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (22)
Pierwszy trener Deontaya Wildera: To nie ja rzuciłem ręcznik! To był błąd
Zaloguj się
  • adonis79

    Oceniono 23 razy 23

    Gdyby było więcej takich trenerów może dałoby się uniknąć kilku wypadków śmiertelnych w tym sporcie.Ta walka skończyła się po rundzie trzeciej i nie było sensu dalej jej kontynuować, to było jak czekanie na wyrok.

  • alderamin

    Oceniono 23 razy 13

    haha ale brednie. niezdarny gamoń któremu krew się lała z każdej dziury, powinien podziękować rozsądnemu trenerowi. 7 rund walenia jak w worek treningowy, a ten się odgraża. koleś kompletnie bez bokserskiego skilla, Adaś który ma olbrzymia odporność na ciosy, powiózł by frajera w trzy rundy.

  • jos77

    Oceniono 11 razy 9

    Walka powinna być przerwana po 3 rundzie. Wilder opowiada bzdury. To mogło się skończyć tragicznie

  • maniek1803

    Oceniono 7 razy 7

    Niech Pan Deas nie bredzi, najważniejsze jest zdrowie zawodnika, chyba że zależało mu na tym żeby jego zawodnik został kaleką do końca życia, drugi trener widocznie ma rozum który wykorzystał w odpowiednim momencie, Wilder był obijany nie miłosiernie, ledwo stał na nogach a Pan Deas widział chyba co innego...brawo dla Pana Marka Brelanda!!!

  • rulz007

    Oceniono 6 razy 6

    nie no.. dobrze,że przerwali walkę,Wilder był od trzeciej rundy na miękkich nogach,dostał w ucho i game over.

  • yyyggg13

    Oceniono 3 razy 3

    Obejrzałem walkę. Nie, żebym się czepiał, nie widać kto rzucił ręcznik, ale widać było co się z bokserem dzieje, Fury go masakrował. Jaki cios? Deontay nie był w stanie podnieść rąk, rozpaczliwie się bronił. Ten, kto rzucił ręcznik i poddał walkę uratował boksera od ciężkiego nokautu, może nawet od kalectwa.

  • e-menda77

    Oceniono 3 razy 3

    Bzdury. Wilder nie był już w stanie odwrócić przebiegu walki. Skłaniał się na nogach. Nokaut mógł być znacznie cięższy.

  • gr_ub_y

    Oceniono 9 razy 3

    Walka momentami brzydka z ogromną przewagą taktyczną, mentalną i siłową Furego.

    Fury przewyższał Wildera w każdym elemencie sztuki bokserskiej. Górował nad nim przez wszystkie rundy. Był w tej walce szalenie inteligentny, przebiegły, z dużym zmysłem i swadą wybierając momenty zadawania potężnym bomb, które demolowały Wildera.

    Na pocieszenie niepocieszonej Gazecie powiem, że wyjątkowo stronniczy sędzia, który dbał jak mógł o przetrwanie Wildera, powinien zakończyć walkę w 3 rundzie, bo od tej rundy Wilder nie widział już gdzie jest.

  • what-for

    Oceniono 3 razy 3

    "Deontay to jest gość, który nigdy nie chce się poddawać. Zawsze walczy do końca".
    Jak niejaki, przepraszam, AH. W jego teamie nie miał kto rzucić ręcznika.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX