Sport.pl

Tyson Fury wyszedł z trumny. "Zobaczyłem szok w oczach Wildera. To musiała być interwencja Boga"

Tyson Fury już kilka razy miał w ręku bilety do piekła. To były bilety w jedną stronę, ale on za każdym razem wracał. Tak było w jego walce z depresją, uzależnieniami i w starciu z Deontayem Wilderem. W grudniu 2018 roku oglądaliśmy świetną walkę zakończoną remisem. W sobotę dojdzie do rewanżu dwóch gigantów wagi ciężkiej.

Była dwunasta runda. Tyson Fury padł na matę po potężnym prawym i lewym sierpowym Wildera. Przez moment leżał bez ruchu. Sędzia liczył Brytyjczyka. W tym czasie mistrz federacji WBC celebrował wygraną. Był przekonany, że wygrał. Że jego rywal już się nie podniesie. Pomylił się, bo gdy sędzia doliczył do sześciu, Fury zaczął wstawać. Kibice też poderwali się z miejsc. Byli w szoku, bo Fury wyszedł z trumny. - Czy możesz kontynuować? - zapytał sędzia. Usłyszał twierdzącą odpowiedź.

Zobacz wideo Ekspert przewiduje, co wydarzy się podczas walki Wilder - Fury

Po kilkunastu sekundach odzyskał kontrolę nad ciałem

- Gdy po wszystkim oglądałem nagranie z tej walki i zobaczyłem szok w oczach Wildera, który zobaczył, że wstaję i szykuję się do dalszej rywalizacji, tylko się upewniłem, że to musiała być interwencja Boga - to słowa Tysona Fury’ego, które czytamy w jego autobiografii "Bez Maski”.

- Kiedy Fury padał dobity lewym sierpowym, jak wszyscy miałem wrażenie, że walka dobiegła końca. Gdy wszyscy łapali się za głowy, uważnie przyglądałem się pracy sędziego Jacka Reissa, który pochylił się nad Furym i liczył. Można było wtedy zauważyć, że Tyson jest przytomny i zamierza wstać. Pozbierał się zadziwiająco łatwo i już po kilkunastu sekundach odzyskał kontrolę nad ciałem - mówi Leszek Dudek, ekspert boksu.

Do końca walki zostały dwie minuty. Wilder ruszył po nokaut, ale Fury odpierał jego ataki. Chowając ręce za plecy, prowokował go. Za chwilę przeszedł do ataku. To była jedna z najdramatyczniejszych rund ostatniej dekady. Fury po ostatnim gongu wskoczył na liny i cieszył się ze zwycięstwa. Jego radość była przedwczesna, bo sędziowie wypunktowali remis.

- Wydawało mi się, że minimalnie wygrał Fury, ale remis nie był krzywdzący. To był rewelacyjny pojedynek - mówi Maciej Miszkiń, były pięściarz i komentator boksu. Fury momentami udzielał lekcji boksu Wilderowi, który nie umiał poradzić sobie z jego stylem. Umiejętności Brytyjczyka i jego ruchliwość sprawiły kłopoty Wilderowi. Fury robił show w ringu, wygrywał rundy, ale dwa razy był liczony. To miało wpływ na werdykt. Gdyby wyjąć te dwa nokdauny, to zwycięzca mógł być tylko jeden.

47 szwów. Jak po spotkaniu z niedźwiedziem

Fury po konfrontacji z Wilderem stoczył dwie walki. Obie w Ameryce. Bawił się też w WWE. Nie było u niego nudy. Przed rewanżem z Wilderem rozstał się z trenerem Benem Davisonem. Ich drogi rozeszły się, nie było konfliktu. Teraz w jego narożniku zobaczymy Javana Sugara Hilla. Fury twierdzi, że potrzebował trenera, który stawia na agresję. Z poprzednim dużo pracowali nad obroną.

- Zmiana trenera to zawsze jest ryzyko, ale to nie jest pierwsza zmiana Fury’ego. On zawsze ma swój plan i w jego przypadku trener jest drugorzędną postacią - uważa Miszkiń. - Dotychczas zmiany personalne w obozie Fury'ego nie szkodziły jego boksowi i nie obawiam się, że nowy eksperyment może okazać się niewypałem. Tyson wyciągnie to, co uzna za niezbędne i doda do swojego sprawdzonego stylu. Szkoda tylko, że Ben Davison nie stanie w narożniku. Jego umysł i głos to skarb dla zawodnika - dodaje Dudek.

Fury był w tarapatach w ostatniej walce z Otto Wallinem. Miał to być dla niego spacerek, a wyszła krwawa jatka. Fury wygrał, ale doznał głębokiego rozcięcia nad prawym okiem. Po pojedynku wyglądał, jakby spotkał się z niedźwiedziem. Założono mu 47 szwów. Niby rana już się zagoiła, ale nie wiadomo, czy nie otworzy się po ciosach Wildera. Amerykanin na pewno będzie celował w to miejsce. - Kontuzja oka raczej nie jest dużym zagrożeniem dla Brytyjczyka. Wilder bije mało precyzyjnie i nie trafia zbyt często. Fury zabezpieczył się dodatkowo doświadczonym cutmanem - twierdzi Dudek.

Rosyjska ruletka w wersji hard

Fury zapowiada, że tym razem znokautuje Wildera. Wydaje się, że nie rzuca słów na wiatr, ale on jest nieprzewidywalny. Nie wiadomo, która jego wersja pojawi się w ringu w Las Vegas. - Myślę, że cięższy, silniejszy i pewniejszy kondycji Anglik naprawdę spróbuje znokautować Wildera i nie wykluczam, że to się powiedzie - analizuje Dudek.

Wilder po starciu z Furym też stoczył dwa pojedynki. Oba wygrał przed czasem. Znokautował Dominika Breazeale’a i Luisa Ortiza. Rywale Amerykanina wiedzą, że walka z nim to zabawa w rosyjską ruletkę. Taką w wersji hard, bo w magazynku zamiast jednego naboju i pięciu pustych miejsc, jest pięć naboi i jedno puste miejsce. Wilder w każdej chwili może pociągnąć za spust. - Obstawianie tej walki, to jak wypełnianie kuponu w totolotka. Każdy z tych zawodników ma atuty, ale myślę, że wygra Tyson Fury - mówi Miszkiń. Dudek: Nawet najlepszy Fury może jednak się zagapić i przyjąć od największego punchera naszych czasów potężny cios, po którym nie zdoła przyjąć pozycji bokserskiej, nim sędzia doliczy do dziesięciu.

Wilder vs Fury 2 jest jedną z najbardziej wyczekiwanych walk w ostatnich latach. Niektórzy twierdzą, że to największy pojedynek od czasów starcia Lennoxa Lewisa z Mike’em Tysonem. - Myślę, że z obu stron będzie to ostrożniejszy pojedynek niż w grudniu 2018 roku. Jeśli obaj będą ostrożni, to walka może być nudna. Chociaż nie wydaje mi się, żeby była tak nudna jak rewanż Joshua vs Ruiz. Fury i Wilder mają podobne warunki fizyczne, więc jeden nie będzie mógł unikać drugiego - mówi Miszkiń.

Wilder po raz jedenasty będzie bronił pasa WBC. Fury tego pasa nie miał jeszcze w swojej kolekcji. - Obaj mają dużo do stracenia. Fury nie ma pasa, ale ma opinię zawodnika, którego nie da się pokonać – twierdzi Miszkiń. Obaj mają zarobić po 25 milionów dolarów. Ale tu nie o kasę chodzi. Tylko o władzę w wadze ciężkiej.

Więcej materiałów dziennikarza Sport.pl Krzysztofa Smajka znajdziecie także na jego blogu

Więcej o:
Komentarze (6)
Tyson Fury wyszedł z trumny. "Zobaczyłem szok w oczach Wildera. To musiała być interwencja Boga"
Zaloguj się
  • bigosmiszcz

    0

    WAŁKA się skończyła.

  • wlodek2157

    Oceniono 2 razy 0

    szkoda ze niebedzie naszego pinczera atrura oj szkoda to był najpiekniejszy wyjazd z ringu jaki widzialem

  • jsbmw

    0

    Ja pierdziu na mordobicie Tysona Fury, bóg ma zniżkę na bilet, pewnie na kartę dużej rodziny.

  • fryderykus

    Oceniono 2 razy 0

    rozum za Wilderem a serce za Furym!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX