Deontay Wilder: Myślałem, że zabiłem Artura Szpilkę

- Myślałem, że go zabiłem - tak Deontay Wilder wspomina cios, którym znokautował Artura Szpilkę. To właśnie ten nokaut wybrał za najlepszy w swojej karierze.

W styczniu 2016 roku Deontay Wilder ciężko znokautował Artura Szpilkę. Po potężnym ciosie do Polaka długo nic nie docierało, został wyniesiony na noszach po 10 minutach cucenia na ringu w Nowym Jorku.Szpilka przyznał, że "nie pamięta niczego z nokautującego ciosu".  I to właśnie ten nokaut jako najlepszy wspomina Wilder, który myślał, że zabił swojego rywala.

Deontay Wilder: Bum, dobranoc!

- Na trybunach było dużo Polaków, wszyscy go wspierali. Czuł to i miał dobry moment... aż bum, dobranoc. Posłałem go na deski, jego nogi się wygięły. Myślałem, że go zabiłem. Przez trzy do pięciu sekund nie widziałem, by jego klatka piersiowa się ruszyła. Ten nokaut się wyróżnia, przychodzi mi na myśl jako pierwszy. Był niesamowity - powiedział Deontay Wilder.

 

22 lutego w MGM Grand w Las Vegas Wilder (42-0-1, 41 KO) zmierzy się z Tysonem Furym (29-0-1, 20 KO), podczas którego będzie bronił pasa WBC wagi ciężkiej po raz jedenasty. W pierwszym starciu obu pięściarzy padł remis.

Saleta: Szpilka w cruiser może być potworem:

Zobacz wideo

- Tak więc widzę dwa scenariusze na ten pojedynek. Wyrzucę go swoim ciosem poza ring, albo znokautuję i on będzie leżał na macie ringu w jakiejś nienaturalnej pozycji. Tym razem już się nie podniesie. Celem nadrzędnym nadal jest pozbieranie wszystkich pasów. Jeden prawdziwy mistrz. On już stoi przed wami, tylko nie ma jeszcze wszystkich tytułów. Trzeba wierzyć w to o czym się marzy i dążyć do realizacji tych marzeń. Najważniejsza jest wiara w siebie - zapowiada Wilder.