Adam Kownacki wygrał wielki pojedynek! Stoczył w ringu wojnę z Chrisem Arreolą

Adam Kownacki (20-0, 15 KO), w swojej pierwszej w karierze walce wieczoru, pokonał po trudnej walce Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO) i zdobył wakujący interkontynentalny pas IBF wagi ciężkiej.
Zobacz wideo

Adam Kownacki wygrał z Chrisem Arreolą. I zdobył wakujący interkontynentalny pas IBF wagi ciężkiej. Sędziowie punktowali jednogłośnie - 118:110 i dwukrotnie 117:111, wszyscy na korzyść Kownackiego. Ale wcale tak łatwo nie było, bo zgodnie z oczekiwaniami w ringu rozgorzała wojna. I to od razu, bo Kownacki już w dziesiątej sekundzie trafił mocnym prawym sierpowym. Zresztą w pierwszej odsłonie obaj trafili kilka razy czysto na górę, lecz to bomby Polaka miały większą wymowę. Dobrze pracował też lewym prostym.

Jeszcze większa zadyma była w drugim starciu: Kownacki zepchnął Arreolę do odwrotu. Ten odpowiadał mocnymi sierpami, lecz polski pięściarz bez zmrużenia oka przyjmował to i nacierał dalej. Trafiał ładnymi krótkimi podbródkami w półdystansie. I właśnie takim podbródkiem zranił Amerykanina na początku trzeciej odsłony. Arreola przegrywał, choć cały czas pozostawał groźny i mocno odpowiadał. Skoncentrował się na ciosach na korpus, by osłabić ataki naszego polonijnego wojownika. Ale napór Kownackiego nie słabł.

Kryzys Kownackiego w walce z Arreolą

Dopiero w czwartej rundzie tempo nieco spadło, na czym skorzystał Arreola. Bił celniej, a po gongu na przerwę podniósł rękę, nakręcając się jeszcze bardziej. Kownacki kontrolował sytuację, lecz złapał go chyba lekki kryzys. Po przerwie Polak poczęstował przeciwnika prawym sierpowym. Fajnie zaczął, lecz Arreola trochę lepiej finiszował. Słowem: runda trudna do punktowania.

Dużo lepsza była na szczęście kolejna, szósta. Kownacki zaczął ją akcją lewy-prawy, ponowił kilka razy tę kombinację i znów to on nadawał tempo. Arreola sporo przyjmował, ale nie zamierzał skapitulować. Mało tego, cały czas groźnie odpowiadał. I wygrał siódme starcie, bo Kownacki potraktował je, by trochę odetchnąć. W ósmym wydłużył dystans, uruchomił nieco nogi i gdy stał dalej, radził sobie lepiej. Na początku dziewiątej rundy trafił mocnym prawym sierpem. Dodatkowo Arreola miał chyba kłopoty z lewą ręką. Więc Kownacki zdominował ten odcinek - trafiał, choć w tych jego ciosach brakowało już trochę dynamiki.

Dziesiątą rundę zaczął dobrze. Potem trochę odpoczywał, ale w końcówce wyprowadził dłuższą kombinacją przy linach. Mimo to kolejną, jedenastą rundę wygrał jednoręki Arreola. Bił tylko prawymi sierpami, a i tak potrafił znaleźć lukę w gardzie Kownackiego. Ostatnie trzy minuty to znów bitka, choć nie tak efektowna jak na początku. Obaj pięściarze byli już po prostu zmęczeni. Ale to była dobra walka. Z obu stron. Taki boks chce się oglądać! Więcej na bokser.org.