Federacja WBO podjęła decyzję w sprawie anulowania wyniku walki Głowackiego z Briedisem

Federacja WBO odrzuciła złożony przez Polaków protest, dotyczący wyniku walki Krzysztofa Głowackiego z Mairisem Briedisem. Rezultat, pomimo skandalicznych decyzji sędziego, nie zostanie anulowany.

Przed walką Krzysztofa Głowackiego z Briedisem trudno było wskazać zdecydowanego faworyta. Obaj pięściarze mieli przed nią na koncie po jednej porażce, co więcej, z tym samym rywalem - Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem. Stawką pojedynku był pas mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBO oraz awans do finału World Boxing Super Series. W dniu walki swój pas wycofała federacja WBC, z powodu nieporozumienia dotyczącego obsady sędziów ringowych między federacjami.

Zobacz wideo

Skandaliczne decyzje sędziego

Walka miała być wyrównana, ale taka jednak nie była. Głównie ze względu na skandaliczne decyzje sędziego w 2. rundzie. Zaczęło się od tego, że Łotysz uderzył polskiego pięściarza łokciem. Otrzymał za to ostrzeżenie, a chwilę później posłał Głowackiego na deski. Kilkadziesiąt sekund później Polak był liczony po raz drugi, bo sędzia nie usłyszał gongu kończącego rundę, pozwalając Briedisowi na wyprowadzenie kolejnych ciosów. Na samym początku 3. rundy walka została przerwana, gdy Głowacki po raz trzeci znalazł się na deskach.

Protesty odrzucone

Walka wywołała ogromne kontrowersje. Przeciwko wynikowi proestowali m.in. promotorzy czy trenerzy Głowackiego, a także przedstawiciele TVP Sport, które transmitowało wydarzenie. Do władz federacji WBO wysłano natomiast wniosek o anulowanie wyniku walki i przeprowadzenie jej raz jeszcze (taka sytuacja miała miejsce 2017 roku po walce Ryoty Muraty z Hassanem N'Damem N'Jikamem).

Ostatecznie władze międzynarodowej federacji pięściarskiej zdecydowały się odrzucić protesty, co oznacza, że wynik pojedynku nie zostanie anulowany, a natychmiastowego rewanżu nie będzie. Według WBO, Briedis zdobył mistrzostwo zgodnie z przepisami.

Więcej o: