Mike Tyson komentuje walkę Głowackiego z Briedisem. "Miał prawo się tak zachować"

Idol Krzysztofa Głowackiego Mike Tyson rozumie faul Mairisa Briedisa na Polaku. - Oglądałem to nagranie. Głowacki dwa razy uderzył Briedisa w tył głowy. Briedis oddał łokciem i ja jestem po jego stronie - powiedział Amerykanin.

Do pierwszej skandalicznej sytuacji doszło w drugiej rundzie. Krzysztof Głowacki trafił swojego rywala w tył głowy, na co Łotysz odpowiedział uderzeniem łokciem w szczękę. Otrzymał za to ostrzeżenie od sędziego. Chwilę później polski bokser był liczony po jednym z uderzeń Briedisa. Kilkadziesiąt sekund później Głowacki był liczony po raz drugi, gdy Łotysz uderzył Polaka już po gongu kończącym rundę. Kilkanaście sekund po rozpoczęciu trzeciej rundy walka została przerwana, gdy polski bokser znalazł się na deskach. Briedis przyznał się, że słyszał gong, a transmitująca to starcie stacja TVP Sport zapowiedziała złożenie oficjalnego protestu.

Zobacz wideo

Mike Tyson: Jestem po stronie Briedisa

Legendarny bokser Mike Tyson, który gości obecnie w Warszawie, został zapytany o pojedynek Głowackiego z Briedisem. Amerykanin przekonuje, że faul Łotysza był uzasadniony, ale jednocześnie powinien on ponieść konsekwencje swojego czynu. - Oglądałem to nagranie. Głowacki dwa razy uderzył Briedisa w tył głowy. Briedis oddał łokciem i ja jestem po jego stronie, ale to nie muay thai [tajski sport walki kładący nacisk na walkę w klinczu z wykorzystaniem uderzeń łokciami i kolanami - przyp. red.]. Złamał przepisy, choć i tak uważam, że miał prawo się tak zachować. Co nie oznacza, że nie powinien ponieść konsekwencji za złamanie przepisów - powiedział Tyson.

Briedisowi za faul odebrano jedynie jeden punkt. Co ciekawe, Mike Tyson za pamiętne odgryzie ucha Evanderowi Holyfieldowi też nie został zdyskwalifikowany. Zostały mu tylko zabrane dwa punkty.