Kuriozalna decyzja ws. walki Krzysztof Głowacki - Mairis Briedis

Na oficjalnej stronie federacji World Boxing Organization pojawił się ranking na miesiąc czerwiec. W rubryce mistrz w limicie 90,7 kilograma wpisano już nazwisko Mairisa Briedisa (26-1, 19 KO).

Przypomnijmy fakty. Łotysz spotkał się z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) dziewięć dni temu w Rydze i wygrał w trzeciej rundzie przez TKO. Sędzia Robert Byrd nie słyszał gongu, nie dał Polakowi odpocząć po ciosie łokciem, a tak w ogóle to nie wiadomo było do końca, o co jest ta walka. W stawce miały być pierwotnie pasy WBC i WBO (należał do Krzyśka), a także awans do finału turnieju WBSS. Federacja WBC wycofała się z usankcjonowania tej walki jako mistrzowskiej na dobę przed pierwszym gongiem. Ale w stawce miał być jeszcze tytuł należący do Polaka. Po wszystkim okazało się, że tak naprawdę nikt nic nie wie.

Zobacz wideo

- Jak wygląda sprawa z pasami mistrzowskimi? - zapytaliśmy trzy dni po walce Andrzeja Wasilewskiego, promotora "Główki".

- To jest kolejne kuriozum, ponieważ na dzień dzisiejszy nic nie wiadomo. Federacja WBC nigdy nie potwierdziła, że walka jest o pas, a prezydent WBO był w samolocie przed pojedynkiem i też nie było ostatecznej decyzji odnośnie pasa. W związku z tym na miejscu wszyscy poszli na kompromis i dodano jednego sędziego neutralnego, z IBF, jako tego neutralnego. Gdyby walka się skończyła w normalny sposób, sprawa byłaby dość prosta, ale teraz zrobił się z tego śmierdzący kartofel (...) Sprytną taktykę przyjęła federacja łotewska, która nadzorowała ten pojedynek. A wszystko po to, bo teraz tylko ona może dokonać jakieś ruchy przy zmianie werdyktu. Ale dzięki temu pojawia się nikła szansa, by Krzysiek nawet pomimo porażki zachował tytuł mistrza świata - odpowiadał nam wtedy szef grupy Knockout Promotions.

W dzisiejszym rankingu jako "Mistrz" widnieje już nazwisko Briedisa, a my możemy o Głowackim pisać jako o byłym dwukrotnym mistrzu świata wagi junior ciężkiej... Więcej o boksie przeczytasz na bokser.org.