Oficjalny obserwator walki Głowacki-Briedis wydał werdykt! "Przepisy to przepisy"

Oficjalny obserwator walki Krzysztof Głowacki vs Mairis Briedis z ramienia WBO, Istvan Kovacs (niegdyś wybitny bokser, m.in. mistrz olimpijski i mistrz świata), w rozmowie z TVP Sport stwierdził, że sędzia Robert Byrd nie popełnił żadnych znaczących błędów podczas sobotniego starcia w Rydze.

Do pierwszej skandalicznej sytuacji doszło w drugiej rundzie. Krzysztof Głowacki trafił swojego rywala w tył głowy, na co Łotysz odpowiedział uderzeniem łokciem w szczękę. Otrzymał za to ostrzeżenie od sędziego. Chwilę później polski bokser był liczony po jednym z uderzeń Briedisa. Kilkadziesiąt sekund później Głowacki był liczony po raz drugi, gdy Łotysz uderzył Polaka już po gongu kończącym rundę. Kilkanaście sekund po rozpoczęciu trzeciej rundy walka została przerwana, gdy polski bokser znalazł się na deskach. Briedis przyznał się, że słyszał gong, a transmitująca to starcie stacja TVP Sport zapowiedziała złożenie oficjalnego protestu.

Zobacz wideo

Isvan Kovac: Gdyby Głowacki był "mądry", mógłby pozostać w dole

W rozmowie z TVP Istvan Kovacs odniósł się do informacji o tym, że Polacy złożą protest. - Możemy to przeczytać i przedyskutować. Prawda jednak jest taka, że zgodnie z przepisami sędzia jest jedynym ciałem, które może przerwać walkę albo zdyskwalifikować boksera. Sędzia wykonał swoją pracę w sobotni wieczór. Nie zdyskwalifikował Briedisa za uderzenie łokciem ani za wejście na ring jego trenera, nie zakończył też rundy w odpowiednim momencie. Ale zgodnie z przepisami wynik walki jest jasny. Możemy to sprawdzić raz jeszcze i, jeśli coś jednak było niezgodnie z zasadami, wtedy decyzja może zostać zmieniona. Do tej pory nie widziałem powtórki, ale na żywo miałem wrażenie, że sędzia zrobił, co mógł i nie popełnił żadnych błędów. Okej, błędem było nieprzerwanie rundy, ale to decyzja sędziego. Jeśli sędzia nie zakończył rundy - obaj bokserzy mieli za zadanie bronienie siebie i atakowanie rywala. Przepisy to przepisy. Sam też byłem bokserem i dobrze wiem, że uderzenie łokciem powoduje większe uszkodzenia niż takie na jeden punkt. Ale nie można dać więcej, dwóch czy pięciu. Przepisy są tu jasne. Gdyby Głowacki był "mądry", mógłby pozostać w dole i czekać, aż sędzia zakończy walkę. Ale on zaprezentował sportową postawę. Chciał wygrać na ringu, a nie przez dyskwalifikację.

Zdaniem Kovaca problemem są zasady, a nie sędzia sobotniego starcia. - To nie moja opinia, to prawda. Jeśli ktoś uderza nieprzepisowo rywala i nie spowoduje kontuzji, to dostaje tylko jeden ujemny punkt. Koniec kropka.