Marcin Najman znowu się skompromitował. "To był szczyt żenady" [WIDEO]

Marcin "El Testosteron" Najman poddał się już w pierwszej rundzie rewanżowego starcia z Rihardsem Bigisem. "To był szczyt żenady", "Najman i kontuzja, resztę już znacie" - piszą internauci.
Zobacz wideo

Marcin Najman nie daje o sobie zapomnieć. 40 latek przegrał kolejną walkę i znowu zrobił to w bardzo kiepskim stylu. Ale absurdy na gali Boxing Night 15 rozpoczęły się tuż przed jego rewanżowym pojedynkiem z Rihardsem Bigisem. Najman chciał, aby jako ring announcer imprezę poprowadził Bruce Buffer, brat legendarnego Michaela. Polakowi nie udało się ściągnąć Buffera, ale jego głos w Starachowicach można było usłyszeć. Ring announcer federacji UFC pojawił się na... telebimie.

W maju zeszłego roku Najman zorganizował galę bokserską na PGE Narodowym, jednak impreza okazała się kompletnym niewypałem. Podczas gali w Warszawie rywalem Najmana został Rihards Bigis, anonimowy pięściarz z Łotwy. Choć Bigis nie walczył od trzech lat, to pokonał Polaka, który poddał się w czwartej rundzie, skarżąc się na ból w barku. W niedzielę doszło do rewanżowego starcia, ale Najman ponownie się poddał. Tym razem kontuzja barku uniemożliwiła mu kontynuację walki już w pierwszej rundzie.

- Niestety okazało się to kompletnym szaleństwem, żeby wyjść 5 miesięcy po operacji. Pierwszy cios i od razu mnie zapiekło. Nie zadałem ani jednego ciosu, mogłem tylko się bronić, a z ręką było coraz gorzej. Ten stan, który miałem po operacji był znośny dla normalnego człowieka, ale nie do zawodowego sportu. Wszyscy powtarzali mi, że to za mało czasu, choć na treningach jakoś ta ręka pracowała. W jego akcjach nic nie wchodziło, ale ja muszę zadawać ciosy, a ja nie mogłem. Chciałem podejść do tego bardzo poważnie, niestety mam bardzo mocno rozbite barki i nie ma sensu tego tłumaczyć. Zaryzykowałem i to był wielki błąd, po raz kolejny chciałem być mądrzejszy. Nie, trylogia z Bigisem nie ma sensu. Myślę, że czeka mnie jeszcze jedna walka. Jakiś pojedynek pożegnalny i to chyba wszystko. Ja już młodszy nie będę - skarżył się Najman portalowi mmanews.pl.

"To był szczyt żenady"

Jeśli ktoś śledził losy "pięściarza" z Częstochowy, to nie może być zdziwiony przebiegiem walki. Trudno o innego polskiego sportowca, który osiągnął tak niewiele, a ciągle było o nim głośno.

Więcej o: