Boks. Adam Kownacki w świetnym stylu pokonał byłego mistrza

Sto tysięcy dolarów zarobił Adam Kownacki, wygrywając z Charlesem Martinem na gali w Nowym Jorku. Nasz najlepszy pięściarz wagi ciężkiej jest też bogatszy o uznanie ekspertów i kibiców, bo byłego mistrza świata pokonał po świetnej walce

Dla 29-latka z Łomży starcie z Martinem (25 zwycięstw, w tym 23 przed czasem, dwie porażki i jeden remis) było 18. zawodowym pojedynkiem w karierze. Niedawny pogromca Artura Szpilki wygrał wszystkie, w tym aż 14 przez nokaut. Starszy o trzy lata Amerykanin znokautować się nie dał. Ale sam musiał polować na cios, którym miałby szansę powalić Polaka, bo wiedział, że jest gorszy i na punkty przegrywa.

Kownacki według każdego z trzech sędziów wygrał 96:94. Polak od początku atakował, a w czwartej rundzie wydawało się, że Martin padnie pod naporem jego ciosów. Amerykanin przetrwał i wtedy zaczęło się najlepsze. Ringowa wojna trwała przez drugą połowę 10-rundowej walki. A dwa ostatnie starcia były znakomite.

Były mistrz świata federacji IBF (tytuł zdobył w 2016 roku, pokonując Wiaczesława Głazkowa - Ukrainiec doznał kontuzji łydki i walka trwała tylko trzy rundy. A później Martin przegrał z Anthonym Joshuą, tracąc pas) sprawdził wtedy odporność Polaka na ciosy. Ten pokazał, że jest wielka, a i odpowiadał jeszcze mocniejszymi uderzeniami.

- To duży i silny chłop, który bardzo dobrze bije z kontry, ale nie przetrwa mojej nawałnicy ciosów - zapowiadał Kownacki przed walką, w rozmowie ze Sport.pl. Martin jednak przetrwał, ale w niczym nie umniejsza to wygranej naszego pięściarza.

- Teraz chcę walczyć o wyższe cele. Jestem gotowy - stwierdził Kownacki w ringu, tuż po zwycięstwie. Ciekawe czy wkrótce Polak dostanie walkę o mistrzostwo świata.