Boks. Niesamowita bitwa w Londynie! Tony Bellew pokonał Davida Haye'a [ZDJĘCIA]

Tony Bellew, aktualny mistrz świata WBC kategorii junior ciężkiej, pokonał na gali w Londynie faworyzowanego Davida Haye'a. Londyńczyk został poddany w jedenastej rundzie, a zwycięzca odniósł tym samym pierwsze zwycięstwo w wadze ciężkiej. Pięściarze zafundowali fantastyczne widowisko, w którym nie brakowało dramaturgii.

Przed sobotnim pojedynkiem wyraźnym faworytem bukmacherów był David Haye. Były mistrz świata WBA odgrażał się, że może znokautować Bellewa w każdej chwili. Podczas spotkań obu pięściarzy konieczna była ochrona, aby nie skoczyli sobie do gardeł.

Kibice liczyli więc na wojnę w ringu i z pewnością się nie zawiedli.

Od początku starcia Haye nastawiony był bardzo ofensywnie. Poruszał się nisko na nogach i wyczekiwał odpowiedniego momentu na atomowy atak. Kilkakrotnie wystrzelił jak z armaty, lecz jego ciosy mijały się z celem. Kiedy w końcu w czwartej rundzie trafił serią uderzeń na szczękę Bellewa, wydawało się, że koniec jest blisko. Jego rywal przetrwał jednak nawałnicę, a następnie całkowicie odwrócił losy rywalizacji.

Szósta runda była prawdziwą wymianą ciosów, a Haye nieoczekiwanie wylądował na macie. Podniósł się, lecz jego największym problemem stało się ścięgno Achillesa. Już przed walką krążyły pogłoski, że nie jest w pełni zdrowy, co w sobotnią noc okazało się to prawdą.

Od siódmej rundy Haye nie był w stanie normalnie się poruszać i zapraszał Bellewa do ataku. Sam stawał przy linach i wyczekiwał jednego celnego uderzenia, którym zakończyłby walkę na swoją korzyść. "Bombardier" z Liverpoolu walczył jednak ostrożnie i stopniowo wykańczał bardziej doświadczonego przeciwnika.

Zobacz wideo

W jedenastej rundzie Bellew posłał serię uderzeń, po których kulejący "Hayemaker" wpadł w liny i omal nie wypadł z ringu. Sędzia rozpoczął liczenie, David podniósł się najszybciej jak mógł, lecz z jego narożnika wyleciał biały ręcznik. I sensacja stała się faktem - skazywany na porażkę Bellew wygrał swoją debiutancką walkę w wadze ciężkiej.

Pojedynek dwóch brytyjskich pięściarzy obfitował w wiele uderzeń i dramaturgię. Haye przez niemal połowę starcia nie był w pełni sprawny, ale zostawił serce w ringu i się nie poddał. Bellew co prawda zwyciężył, ale swoją postawą pokazał, że nie ma szans z innymi zawodnikami królewskiej kategorii.

Pomimo wcześniejszych bardzo niekulturalnych zachowań, obaj panowie wymienili po walce kilka zdań i serdecznie sobie za nią podziękowali.

Więcej o: