Boks. Nastał czas hybrydy

Dzięki środowej decyzji Międzynarodowej Federacji Bokserskiej (AIBA) zawodowi pięściarze będą walczyć w igrzyskach. Ale czy będą chcieli?

Szef AIBA Ching-Kuo Wu powiedział, że zmiana została zaaprobowana miażdżącą większością 95 proc. głosów, dzięki czemu zawodowcy po raz pierwszy w historii nowożytnych igrzysk będą mogli zdobyć złoto. Podczas lipcowych zawodów kwalifikacyjnych w Wenezueli do wzięcia będzie 26 miejsc w turnieju olimpijskim z całkowitej liczby 236 dla mężczyzn.

Rzecznik AIBA Nicolas Jomard powiedział, że federacja nie przyzna żadnych dzikich kart gwiazdom oraz że górny limit wiekowy wynosi 40 lat.

AIBA i jej szef dostali cięgi za podjęcie takiej decyzji. Krytycy argumentują, że jest ona nie fair w stosunku do amatorów, którzy od lat trenują do igrzysk, a teraz muszą dać miejsce zawodowcom. Mike Tyson, najmłodszy były mistrz świata wagi ciężkiej zawodowców oraz złoty medalista młodzieżowych igrzysk z 1981 i 1982 roku, powiedział, że decyzja AIBA jest niedorzeczna. - A część zawodowców dostanie jeszcze lanie od amatorów, zapewniam - dodał 49-letni zawodnik. Uznał, że formuła trzyrundowych pojedynków jest korzystna dla amatorów, bo najlepsi zawodowcy walczą w niższym tempie na dystansie 12 rund.

Największy promotor boksu w Polsce Andrzej Wasilewski nawet się nie zastanawiał, czy jakiś pięściarz z jego grupy spróbuje szczęścia. Zażartował, że Artur Szpilka by się nadawał ze względu na styl, ale rehabilituje rękę po zabiegu chirurgicznym. Wasilewski rzucił też dowcipnie, że w sprawie igrzysk czeka na telefon z Polskiego Związku Bokserskiego, a na razie dogaduje kontrakt na walkę w obronie mistrza świata wagi juniorciężkiej wersji WBO Krzysztofa Głowackiego z Aleksandrem Usykiem. - To mi zaprząta głowę. Ma być w Polsce, może w Bydgoszczy we wrześniu - obiecuje Wasilewski. Telefonu, rzecz jasna, nie będzie, bo ze związkiem w ogóle trudno się skontaktować - w środę nie było nikogo oprócz niezorientowanej sekretarki.

Również żartem można dodać, że decyzja umożliwia cud - powrót do przeszłości Tomasza Adamka, który poświęcił karierę amatorską w końcówce 1999 roku, w środku przygotowań do igrzysk w Sydney, i przeszedł na zawodowstwo. Wielu działaczy związkowych miało za to do niego ogromne pretensje. Mieli prawo oczekiwać nagród za bardzo prawdopodobny medal Adamka, brązowego mistrza Europy. Adamek 40 lat skończy 1 grudnia, czyli rzutem na taśmę załapałby się w limit wiekowy... Użycie słowa "cud" nie jest przepadkiem.

- To zupełnie inne sporty. Wielu znanych pięściarzy z góry odmówiło, zanim w ogóle znane były reguły awansu do igrzysk. Ale może kilku się skusi. Za profesjonalistami stoi doświadczenie. Są na wyższym stopniu wtajemniczenia. Za amatorami? Krótki dystans, umiejętność utrzymania wagi przez cały turniej, surowe i sięgające daleko wstecz kontrole antydopingowe oraz ochota do startu w turnieju kwalifikacyjnym - mówi komentator boksu, były pięściarz w wadze średniej Maciej Miszkiń. - Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby Manny Pacquiao chciał zamieszkać przez tydzień w jakiejś norze w Wenezueli, aby później móc wystartować w Rio.

Zwykle pięściarze szli w kierunku przeciwnym. Muhammad Ali, Joe Frazier, George Foreman, Lennox Lewis, Óscar de la Hoya i Władimir Kliczko byli najpierw mistrzami olimpijskimi, a potem zawodowymi.

Nie wszystkie organizacje boksu zawodowego przychylą nieba, aby pięściarze bijący się pod ich egidą próbowali olimpijskiego szczęścia. WBC, czyli jedna z czterech najważniejszych organizacji bokserskich, ogłosiła, że wyrzuci bokserskie hybrydy amatorsko-zawodowe i pozostawi najlepszą 15 rankingu. Rzecz mogłaby dotyczyć m.in. Artura Szpilki, Krzysztofa Włodarczyka, Mateusza Masternaka, Andrzeja Fonfary, którzy obecnie są w czołówce WBC w swoich kategoriach.

Ale być może to dopiero początek. Z akceptacją NBA i NHL, jeśli chodzi o olimpijski start koszykarskich i hokejowych dream teamów, też początkowo nie było łatwo. - To nie jest jeden strzał. Mamy plan długofalowy - mówi rzecznik AIBA. Trzeba w to uwierzyć. Pod rządami pana Wu AIBA wprowadziła World Series Boxing - turnieje, w których walczą za pieniądze drużyny miejskie złożone z amatorów i profesjonalistów. Część z nich, dzięki startowi w WSB, zapewniła sobie udział w igrzyskach. Szef AIBA wprowadził też do programu olimpijskiego boks kobiet. - Działamy w interesie boksu, budujemy jego dziedzictwo - powiedział rzecznik o dyscyplinie obecnej w każdych igrzysk nowożytnych od 1904 roku.

Na razie z Polaków awansował do olimpijskiego turnieju tylko wicemistrz Europy w wadze średniej Tomasz Jabłoński. W czerwcu biało-czerwoni będą mogli skorzystać z przedostatnich zawodów kwalifikacyjnych - w Baku w Azerbejdżanie (14-26 czerwca), a następnie w Vargas w Wenezueli (3-8 lipca).

Więcej o: