"New York Times": Ciotka Emma lepsza od Gołoty

Oto bokserskie pierwsze przykazanie. I chyba jedyne: Nie będziesz łamał przepisów, bo ich nie ma - pisze Dave Anderson w New York Times.

Przykazanie to rzadko było bardziej właściwe niż teraz, gdy Andrzej Gołota może zdetronizować Chrisa Byrda jako mistrza świata federacji IBF wagi ciężkiej, po zaledwie dwóch sześciorundowych zeszłorocznych walkach z przypadkowymi przeciwnikami.

Nawet w najgorszych czasach dla boksu, aby zdobyć prawo do walki o tytuł, trzeba było zasłużyć sobie na to, walcząc z innymi pretendentami (...). Ale wszystko, co Gołota musiał w tej sprawie zrobić, to podpisać kontrakt promocyjny z Don King Productions. Pięć dni później IBF oznajmiła, że Gołota może walczyć o tytuł, bo jest na 15. miejscu w ich rankingu.

Jeśli Gołota jest wart numeru 15. na liście IBF, to wasza ciotka Emma może być co najmniej 14. Dwie dyskwalifikacje [z Bowe'em - red.] i uznana za niebyłą walka z Tysonem nie ma nawet tu znaczenia. Ma znaczenie to, że siedmiorundowe zwycięstwo 190-centymetrowego, 108-kilowego Gołoty nad Brianem Niksem i sześciorundowe nad Terrence'em Lewisem nie zostało zanotowane na skali Richtera.

Brian Nix? Terrence Lewis? Czy ktokolwiek coś o nich słyszał?

"Robi się, co tylko można, z tym, co się ma" - powiedziała prezydent IBF Marian W. Muhammad. Wstyd, ale to dla nich oznaczało danie Gołocie (dwa zwycięstwa, jedna anulowana walka w ostatnich czterech latach) szansy na tytuł mistrza świata.

Odpowiada

Ziggi Rozalski

menedżer Gołoty

To wszystko przez zazdrość. W tym samym artykule wypowiada się Pat English - jeden z bossów z Main Events. Pewnie on podpuścił dziennikarza. Gołota zerwał z Main Events i oni są teraz wściekli, że pieniądze przeszły im koło nosa. A mają pięściarzy w rankingu IBF na miejscach wyższych niż Gołota. W innych gazetach też piszą, że Gołota jest nic niewart, ale potem twierdzą, że pokona Byrda. Np. Michael Katz, znany dziennikarz od boksu, twierdzi, że Andrzej dostał szansę za nic, ale że wygra.