Krzysztof Zimnoch - Mike Mollo już w sobotę. "Będą leciały iskry"

Niepokonany na zawodowym ringu Krzysztof Zimnoch (18-0-1, 12 KO) zmierzy się w sobotę z Amerykaninem Mike'em Mollo (20-5-1, 12 KO). Pięściarze skrzyżują rękawice w Legionowie w ramach gali "Power Punch". Za faworyta uchodzi Polak.

36-letni Mollo w przeszłości walczył już z polskimi bokserami - w 2007 roku wygrał z Arturem Binkowskim, rok później okazał się słabszy od Andrzeja Gołoty, zaś w 2013 roku dwukrotnie mierzył się z Arturem Szpilką - obie walki przegrał. Od tego czasu nie wyszedł na zawodowy ring.

Dlatego też za faworyta sobotniej walki uchodzi Zimnoch. 33-letni bokser z Białegostoku w swojej ostatniej walce pokonał przed czasem Obengę Oluokuna. - Ostatnio ciężko trenowałem. Wszystko co robiliśmy, robiliśmy pod walkę z Mollo. Pracowaliśmy nad wszystkim - nad siłą, wytrzymałością. Teraz muszę tylko odpocząć i forma na pewno przyjdzie. Najpierw będą szachy, a później spróbuję go trafić mocnym ciosem - powiedział w rozmowie z "Polsatem Sport" Zimnoch.

Z kolei Sam Collona, trener Mollo, na łamach tego samego serwisu dodał: - To będzie walka na szybkie wyniszczenie. Zresztą kto mógłby uwierzyć w to, że na swoim terenie Zimnoch przegra z Mollo na punkty? Ja nie. Więc cały trening nastawiony jest na 15 minut walki - pięć rund na maksymalnej sile i szybkości. Podobnego zdania jest Andrzej Wasilewski, współpromotor polskiego pięściarza. - W sobotę będą leciały iskry. Myślę, że ta walka nie potrwa całego dystansu - stwierdził w rozmowie z RingPolska.pl. Pojedynek zakontraktowany jest na dziesięć rund.

Dla Mollo będzie to ostatnia szansa na powrót do świata poważnego boksu. Z kolei wygrana Zimnocha otworzy mu drzwi do prestiżowych pojedynków. Mówi się, że na walce w Legionowie pojawią się m.in. były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Derreck Chisora oraz ludzie z obozu Davida Haye'a.

Transmisję z gali przeprowadzi Polsat Sport.

Najważniejsze polskie walki bokserskie [TOP 11]

Więcej o: