Boks. Wciąż iskrzy na linii Piątkowska - Brodnicka

Ewa Piątkowska wciąż nie może pogodzić się z niejednogłośną porażką na punkty z Ewą Brodnicką podczas gali Polsat Boxing Night. Obóz pokonanej zarzuca,, że rywalka podczas walki miała zbyt duży ochraniacz. - Wygrałam, więc szacunek dla Królowej! - odpowiedziała na zarzuty Brodnicka.

Wciąż nie widać końca konfliktu, który od kilku tygodni trwa pomiędzy Ewą Brodnicką i Ewą Piątkowską. Sporu nie rozwiązała nawet walka. Wręcz przeciwnie, jeszcze go zaostrzyła. Brodnicka podczas gali w Łodzi wygrała na punkty dzięki niejednogłośnej decyzji sędziów. Dla wielu ekspertów werdykt walki był co najmniej kontrowersyjny. Piątkowska wciąż nie może się z nim pogodzić, co więcej, wysuwa w stronę przeciwniczki oskarżenia na temat nieprzestrzegania regulaminu.

Zdaniem obozu Piątkowskiej Brodnicka podczas walki miała zbyt duży ochraniacz na korpus. Według regulaminu polskiego boksu zawodowego zawodnicy powinni walczyć z odsłoniętym korpusem. Wydamy w najbliższym czasie oświadczenie w tej sprawie. Czekamy na wpłynięcie oficjalnego protestu, który sugerował obóz Piątkowskiej i zajmiemy stanowisko w tej sprawie. Jakie mogą być konsekwencje całej sytuacji? Różne, w najbliższym czasie na pewno podejmiemy jakieś decyzje - powiedział w rozmowie z ringpolska.pl Krzysztof Kraśnicki, szef PWBZ.

Brodnicka na zarzuty odpowiedziała za pośrednictwem Facebooka:

"Obecnie nie umiejąca przegrywać konkurencja ma zastrzeżenia co do mojego ochraniacza podczas walki. Podobno Ewa P.miała dużo mniejszy, który nie zasłaniał jej brzucha, ale tylko podobno. Nie zasługujecie na rewanż po tym co teraz robicie! Wygrałam, więc szacunek dla Królowej!" - napisała Brodnicka, załączając zdjęcia pasa rywalki.

Wcześniej promotorzy Piątkowskiej zgłaszali zastrzeżenia do suspensorium Brodnickiej.

Floyd Mayweather Junior najlepszym bokserem w historii? Niekoniecznie! [RANKING]

Więcej o: