Boks. Artur Szpilka leci w nadprzestrzeń

Artur Szpilka ma Amerykę, dziewczynę, psa i auto. Ma mieszkanie, trenera i miejsce do ćwiczeń jak z marzeń. Kosmiczne plany i centrum NASA w Houston po sąsiedzku. Tylko że ono nie pomoże, gdy będzie problem.

Z 25-letnim Arturem Szpilką poleciał do Houston Piotr Werner, wspólnik Andrzeja Wasilewskiego w Sferis KnockOut Promotions. Z Florydy dotarł też Leon Margules, jeden z promotorów Szpilki w Ameryce. Polak przedłużył z nim kontrakt w styczniu. Obaj pomagali pięściarzowi w pierwszych krokach na księżycu, znaczy na przedmieściach Houston w Stafford, 50 km od NASA. I już zostawili go tam samego na odległej orbicie, obaj wrócili na swoje planety - jeden do Miami, drugi do Warszawy.

Szpilka wylądował w Houston w niedzielę, z pomocą swoich opiekunów zamówił meble do nowego mieszkania. Przez pierwsze dni spał na podłodze wśród gołych ścian w oczekiwaniu na dostawę. Kupił samochód i zaczął specjalistyczne treningi, do których się palił, bo kilkanaście tygodni musiał czekać na odblokowanie amerykańskiej wizy (ze względu na pobyt w więzieniu co roku musi przechodzić taką samą procedurę, bo każde odwieszenie blokady jest tylko tymczasowe). - Dzięki temu nauczyłem się czekać z pokorą. "Co nagle, to po diable" - mówił "Wyborczej" między treningami.

Ćwiczy kilka kilometrów od mieszkania, w Plex Gym, miejscu bardziej znanym zawodnikom amerykańskiego futbolu. Jego właściciel i dyrektor Danny Arnold jest byłym cornerbackiem, czyli skrzydłowym obrońcą, Texas State University. Założył nowoczesny ośrodek, w którym zawodnicy przechodzą rehabilitację po kontuzjach, odzyskują formę, ale przede wszystkim rozwijają talenty dzięki specjalistycznym ćwiczeniom.

Boks jest tu trochę na uboczu, choć pięściarze korzystają ze wszystkich dobrodziejstw ośrodka. A już bardziej znanego trenera niż Ronnie Shields trudno znaleźć w Teksasie. Od wielu lat pracuje w Stafford. Ćwiczył z Evanderem Holyfieldem, Mikiem Tysonem w najlepszych momentach ich kariery, z Arturo Gattim, Andrzejem Gołotą przed pojedynkiem z Riddickiem Bowe'em (razem z Lou Duvą i Rogerem Bloodworthem) oraz z Tomaszem Adamkiem przed pojedynkiem z Chrisem Arreolą. Gołota i Adamek zrezygnowali z pomocy Shieldsa. Wybierali treningi koło domu, choć wiadomo było, że ich trenerzy z sąsiedztwa Sam Colonna i Roger Bloodworth nie są z najwyższej półki.

Szpilka nie tylko wygląda na bardziej zdeterminowanego, ale również nie ma tylu rodzinnych i przyjacielskich zobowiązań co tamci.

W czasie oczekiwania na odblokowanie wizy w Polsce biegał i chodził na siłownię. W ciągu trzech dni w USA stoczył aż 32 rundy, "tarczując" z Shieldsem. - Mamy świetny kontakt z trenerem. Jestem zachwycony tym, co tu zastałem, tym, jak dostaję po d..., już od pierwszego treningu. Pierwszego dnia miałem 10 rund "tarczowania", drugiego znów 10 plus 10 rund skakanki, następnego już 12 rund "tarczowania", a po świętach zaczynam sparingi. To dopiero początek harówki. Dokładnie o to mi zawsze chodziło - opowiada "Wyborczej" Szpilka.

Trener Shields jest zadowolony od chwili, gdy do pracy ze Szpilką wynajął go Margules. - Oglądałem Szpilkę kilka razy, więc wiedziałem, że ma interesujący styl. Ten dzieciak umie się bić. Potem obejrzałem mnóstwo jego walk na wideo. Jest najlepszy, gdy idzie do przodu i zadaje przy tym serie ciosów. To bardzo rzadkie wśród pięściarzy wagi ciężkiej, którzy w takich sytuacjach zwykle walą raz i koniec - powiedział Shields w wywiadzie dla ESPN. - Artur uderza w kombinacjach, a kiedy trafi, od razu wskakuje na rywala i dąży do nokautu.

Shields, jako były pięściarz niższych kategorii, kładzie nacisk na boksowanie, lewe proste (w przypadku mańkuta Szpilki prawe proste), pracę nóg. Zajmuje się techniką. Co pięściarz ma w głowie, to nie jego sprawa, a z tym u Szpilki mogą być problemy, zważywszy na to, że już dwukrotnie wdał się w bójkę z innymi pięściarzami poza ringiem. Z tym problemem nawet Houston może nie dać rady.

Dla Szpilki - po porażce z przeciętnym Bryantem Jenningsem i zwycięstwie na punkty ze zmęczonym boksem Tomaszem Adamkiem - wyjazd do Ameryki jest jak skok w nadprzestrzeń. Ryzykowne to, ale jeśli podróż nie zakończy się rozbiciem o jakąś gwiazdę albo kraksą w czarnej dziurze, Szpilka przedostanie się w inny wymiar boksu. Zdobędzie sławę i majątek, o jakich chuligan z Wieliczki nie mógł nawet marzyć.

Jednak nie wszystkim w USA się udało - oprócz Gołoty i Adamka, były przecież przypadki Przemysława Salety i Marka Piotrowskiego.

Zobacz wideo

Pamiętacie Tima Wiesego? Niedawno bramkarz, dziś - zapaśnik [ZDJĘCIA]

źródło: Okazje.info

Więcej o: