50-letni Hopkins broni tytułu mistrza świata. Jak on tyle przetrwał?

Artur Szpilka zdobywający tytuł pięściarskiego mistrza świata w 2039 r. albo Tomasz Adamek w 2027 r. - niewyobrażalne, prawda? A w sobotę w Atlantic City 50-letni Bernard Hopkins będzie bronił tytułu w kategorii półciężkiej w walce z nokautującą maszyną, młodszym o 19 lat Rosjaninem Siergiejem Kowaliowem.

Piszący te słowa w miarę dziarski 50-latek ma puchnące kolano, strzykający kręgosłup, ćmiącego achillesa, napirzający czasem bark. Ogólnie się sypie, mimo pewnej determinacji w próbach zachowania sportowego trybu życia. Hopkins natomiast po stoczeniu 65 pojedynków nie narzeka, nie miewa nawet drobnej migreny. Jest to tym bardziej imponujące, że z ostatnich 26 walk tylko pięć skończył przed czasem, pozostałe trwały pełne 12 rund. W sumie ten kosmita - nadał sobie ostatnio przydomek Alien, czyli Obcy - bił się w prawie 500 rundach! I to nie z półamatorami, lecz gwiazdami, jak: Antonio Tarver, Oscar de la Hoya, Felix Trinidad, Roy Jones Jr, Glenn Johnson, Joe Calzaghe i wielu, wielu innych. Kiedy trzy lata temu w rewanżu pobił Jeana Pascala, stał się najstarszym mistrzem świata w historii boksu.

I tym razem jest faworytem, co umykałoby logice, gdyby nie chodziło o niego.

"New York Times", który poświęcił ringowemu staruszkowi kolumnę w sobotnim magazynie, dowodzi, że ważną przyczyną sportowej długowieczności Hopkinsa jest jego nieufność, wietrzenie wokół siebie niebezpieczeństw i przekonanie, że jeśli sam o siebie nie zadba, to inni dopilnują, by stała mu się krzywda. Prawdopodobnie wzięło się to z trudnych doświadczeń dzieciństwa i młodości - trzy razy nóż wbito mu w żebra, zanim skończył 14 lat, zanim skończył 18 lat, za rozboje z bronią w ręku wylądował z wieloletnim wyrokiem w więzieniu, gdzie był świadkiem gwałtów, morderstw, gdzie dowiedział się o zastrzeleniu brata, gdzie przeszedł na islam. I gdzie nauczył się boksować.

Dlatego nauczył się dbać o własne interesy. Od 1995 r. jest swoim menedżerem, od kilku lat mniejszościowym udziałowcem w promotorskim gigancie Golden Boy Promotion. Sam liczy swoje pieniądze - dzięki temu przeniósł się z komunalnych, zapyziałych przedmieść Raymond Rosen w Filadelfii do wielkiego domu w Delaware.

Stosuje ścisłą dietę i nie ruszy niczego poza nią. Najczęściej sam gotuje i sam kupuje produkty w supermarketach. Nie pije alkoholu. Zawsze w poniedziałek po sobotniej walce zaczyna trening, niebywałe w dzisiejszym świecie boksu, w którym pięściarze tyją, bo lenią się miesiącami i rzucają się w wir roboty na sześć tygodni przed walką.

Hopkins wypracował własną technikę boksowania, dzięki której rywale i eksperci uważają go za najznakomitszego przedstawiciela wagi średniej w historii. Drobne, oszczędne uniki i ruchy głowy amortyzujące uderzenia. Mięśnie? Tyle, ile trzeba, nie za dużo, boks to nie konkurs Mister Olympia. Wytrzymałość? Mówią o niej wygrane 12-rundowce. I przepastne doświadczenie, które pozwala na zwycięstwo najmniejszym możliwym kosztem. Kiedyś takich wyg było wielu w każdej wadze, teraz jest właściwie tylko on. Przeciwnicy zawsze walczą na jego zasadach. Tak może być również z Kowaliowem.

Najważniejsze polskie walki bokserskie [TOP 11]

Więcej o: