Boks. Fonfara na kafara

W sobotę Andrzej Fonfara walczy o tytuł mistrza świata wagi półciężkiej z Adonisem Stevensonem, który nazywa sam siebie Supermanem. W ringu widać, że niewiele z tym przesadził

Andrzej Fonfara jest bardzo w porządku. Przekonują się do niego i zostają jego przyjaciółmi nawet rywale, których dość zaskakująco znokautował, jak leworęczny Hiszpan Gabriel Campillo. Były mistrz świata został sparingpartnerem Polaka na obozie wysokogórskim w Big Bear w Kalifornii, co pokazuje, że Fonfara niczego nie zostawia przypadkowi.

Leworęczność Campillo okazała się pożyteczna, gdyż sobotni rywal też jest mańkutem i potrafi lewą pięścią wystrzelić przeciwnika w kosmos. Było tak w wielu przypadkach, gdyż Stevenson przedwcześnie rozwiał nadzieje na zwycięstwo dziesięciu ostatnich rywali, zakończył przed czasem 20 z 23 wygranych pojedynków. Szczególnie imponujące było przedstawienie sprzed roku, gdy w pierwszej rundzie padł Chad Dawson, były dominator wagi półciężkiej, nie tak dawno jeden z najlepszych pięściarzy bez względu na wagę. Ten sam, który zakończył karierę Tomasza Adamka w wadze półciężkiej.

O brutalnej sile Adonisa krążą legendy. Nieżyjący trener Emanuel Steward oglądał Stevensona, kiedy ten przyjechał do niego do Kronk Gym na coś w rodzaju próby, zupełnie jak aktor na przesłuchanie do roli, bo ów Gym, czyli bokserski klub w Detroit, i jego trener mieli status aktorskiej szkoły Lee Strasberga.

Gdy po obejrzeniu kilku rund Steward podjął się roboty, wspominał, że sparingpartnerom Adonisa turkotało w głowach jeszcze pięć dni po zajęciach.

- Nigdy nie widziałem kogoś z takim uderzeniem. Nawet u Tommy'ego Hearnsa nie było takiego dynamitu - mówił Steward, pracujący kiedyś nie tylko z Hearnsem, legendą lat 80., którego zmienił z ringowego kąsacza w maszynę do nokautowania, ale również z Lennoxem Lewisem i 39 innymi mistrzami świata.

Fonfara nie tylko jest w porządku, ale też nie pęka. Ma swoje atuty w pięściach, choć nie są to najstarsze kolory. Większy wzrost, zasięg ramion i młodość nie przekonały jednak bukmacherów, niezbyt skuteczna obrona też nie wróży dobrze w walce z takim artylerzystą jak Adonis. Kanadyjczyk góruje siłą, jest szybki, bardzo sprawny, technicznie bez zarzutu, a jako mańkut dodatkowo niewygodny. Ma 36 lat, czyli sporo, ale - motoryzacyjnie rzecz ujmując - przebieg ma niski. Zaczął boksować dopiero w wieku 26 lat, gdy wyszedł z więzienia po kilkuletnim wyroku za organizowanie prostytucji, napaść i wymuszanie haraczy.

W narożniku Stevensona będzie kuzyn Stewarda Javan "Sugar" Hill, który przejął obowiązki od zmarłego guru trenerów. Sekundantem Polaka będzie Sam Colonna, były trener Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka. Polski pięściarz i jego szkoleniowiec zapowiadają wojnę w ringu i nieustępliwość nawet na krok, ale ze względu na różnice w warunkach fizycznych lepiej byłoby dla Fonfary, gdyby ostrzeliwał Kanadyjczyka z dystansu. I zza szczelnej obrony.

Więcej o: