Dramatyczne wyznanie Mike'a Tysona: Jestem na skraju śmierci

- Jestem na skraju śmierci - wyznał na konferencji prasowej organizowanej przez stację ESPN były bokserski mistrz świata, przyznając się do uzależnienia od narkotyków i alkoholu. - Okłamywałem wszystkich. Chciałem, żeby myśleli, że byłem trzeźwy - wyrzucił z siebie.

- Czasami jestem złym gościem. Zrobiłem dużo złych rzeczy, chcę zmienić swoje życie i chcę, aby wszyscy mi wybaczyli - zadeklarował bokser, określając siebie mianem "najgorszego człowieka na tej planecie".

- Nie piłem i nie brałem od sześciu dni. Dla mnie to cud. Już nigdy nie sięgnę po używki. Chcę żyć moim trzeźwym życiem. Nie chcę umierać. Jestem na skraju śmierci, bo jestem złośliwym alkoholikiem - powiedział Amerykanin.

47-letni dziś Tyson skończył z boksem w 2005 roku. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych był jednym z najlepszych pięściarzy, którzy pojawiali się na zawodowych ringach. W 1986 roku sięgnął po tytuł mistrza świata wagi ciężkiej, rok później był już w posiadaniu wszystkich pasów mistrzowskich w tej kategorii.

Niemal przez całą karierę Tyson zmagał się z pozasportowymi problemami. Nieudane małżeństwa, konflikty z prawem rzutowały na jego dyspozycję w ringu. Pogrążony w kłopotach finansowych bokser przez ostatnie lata zarobków szukał w branży reklamowej i filmowej. Samego siebie zagrał między innymi w komedii "Kac Vegas".

Obecnie jest promotorem. W piątek jego zawodnik Argenis Mendez z Domikany zremisował w Veronie (stan Nowy Jork) walkę z Arashem Usmanee z Afganistanu.

Zobacz wideo
Więcej o: