Boks. Rosyjskie media po wygranej Włodarczyka: Już rozumiecie, dlaczego nazywają go "Diabłem"?

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk wygrał w Moskwie pojedynek o pas federacji WBC wagi juniorciężkiej z Rachimem Czakijewem. Polak przez pierwsze rundy był niemiłosiernie obijany, zaliczył jeden nokdaun, a jednak w wielkim stylu wrócił do gry i w ósmej rundzie zmasakrował przeciwnika. Rosyjskie media doceniają występ Polaka
Zobacz wideo

Kommersant: Czakijew niewystarczająco dobry

Po mizernym początku, doświadczony Włodarczyk potrafił odmienić losy walki i znokautować Czakijewa w ósmej rundzie. Nasz bokser z rywalem klasy Włodarczyka jeszcze nie walczył i to było widać. Co prawda w trzeciej rundzie posłał Polaka na deski, ale Włodarczyk był cierpliwy. Z rundy na rundę był coraz lepszy, a w szóstej wszystko się odmieniło.

SovSport.ru: Już rozumiecie, dlaczego nazywają go "Diabłem"?

Walka zaczęła się od olbrzymiej przewagi Czakijewa, ale Polak w szóstej rundzie zmienił to. Już teraz rozumiecie, dlaczego gość jest nazywany Diabłem? Ma wielkie umiejętności i jest bardzo cierpliwy i powtarzalny. Scenariusze jego walk są bardzo podobne. Padł na deski, a dalej walczył jakby nigdy nic.

Sport-express.ru: Dramat Czakijewa

Polski gwiazdor Włodarczyk miał świetną kondycję. Wszystko było tak, jak zapowiadał przed walką. Było jednak bardzo blisko zwycięstwa. A mogło być jeszcze lepiej. W pierwszej rundzie Czakijew zaatakował nie jak żołnierz, ale jak cała armia. Miał kilka pamiętnych ataków, ale to nie wystarczyło. Czakijew nie miał wystarczającego doświadczenia.

Wygrana Włodarczyka

Niepokonany na zawodowym ringu mistrz olimpijski z Pekinu zaczął pojedynek znakomicie. Już w pierwszej rundzie rzucił Włodarczyka na liny i obijał go jak worek treningowy. Polakowi szybko zaczerwieniła się twarz, nie był w stanie odpierać ataków, a w trzeciej rundzie po prawym sierpowym nawet upadł na deski.

Ale Włodarczyk, mimo że walczył z rozciętym łukiem brwiowym, nie poddawał się. W kolejnej rundzie rywal wciąż przeważał, ale już w następnych Polak zaczął dochodzić do głosu. Przełom nastąpił w szóstej rundzie, Czakijew zupełnie opadł z sił, a "Diablo" wyprowadził mocny prawy sierpowy, po którym rywal po raz pierwszy upadł na deski.

Widać było, że Włodarczyk wyczuł swoją szansę i w końcówce kolejnej rundy powtórzył wyczyn. Znów po sierpie Czakijew był liczony, a z jego nosa poleciała krew.

Ósma runda już była deklasacją. Czakijew po raz trzeci wylądował na deskach, udało mu się wstać, ale po chwili, po kolejnym uderzeniu naszego rodaka, runął jak długi. O kontynuowaniu pojedynku nie mogło być mowy.

Szczęśliwy Włodarczyk wzniósł w górę ręce, a z jego brwi poleciała strużka krwi. To była znakomita walka w jego wykonaniu.

Po tym pojedynku Włodarczyk ma na koncie 48 zwycięstw, dwie porażki i remis. Dla Czakijewa była to pierwsza porażka. Wcześniej wygrał 16 walk, w tym 12 przez nokaut.

Więcej o: