Przed walką Hopkins - Dawson. Stary człowiek i może zbić

Bernard Hopkins zaczął karierę kiedy istniał ZSRR, NRD i PRL i wcale nie był wtedy młodzieniaszkiem. W sobotę jako najstarszy mistrz świata znów broni tytułu przed 18-lat młodszym Chadem Dawsonem

Ole, ole, ole, ola! Trybuna Kibica zawsze pełna

Ludzie chcą obejrzeć tę walkę. W Atlantic City w Boardwalk Hall, czyli tam gdzie Andrzej Gołota walczył z Riddickiem Bowe, dołożono właśnie kolejne 1300 krzeseł, aby sprostać zapotrzebowaniu. Hala wypełni się całkowicie - będzie 8300 widzów, czyli pojedynek osiągnie najlepszy wynik w stolicy kasyn Wchodniego Wybrzeża od czterech lat, kiedy B-Hop sprawił pierwsze w karierze lanie Kelly'emu Pavlikowi. Rekord Atlantic City wciąż należy do Mike Tysona, który stoczył tam 13 walk, wszystkie zakończyły się nokautami, przy czym jego starcie z Michaelem Spinksem obejrzało ponad 21 tys. Bowe z Gołotą przyciągnęli 12 tys widzów.

Spinks został zmieciony z ringu przez Tysona latem 1988 roku. Trzy miesiące później właśnie w Atlantic City zadebiutował Hopkins, mieszkaniec przedmieść nieodległej Filadelfii.

W czwartek 45-letni Tyson będzie w Warszawie reklamował napój energetyczny Black, w sobotę Hopkins Blacka nie wypije, choć jest dwa lata starszy i walczy z 29-letnim, zdrowym, silnym rywalem. Ludzie właśnie dlatego chcą obejrzeć go w ringu - sprawdzić, czy pan w średnim wieku sobie poradzi, czy wystarczy mu energii. Być może też chcą zapisać się w historii jako świadkowie jego ostatniej walki. To możliwe, ale niepewne. Archiwa pełne są starych pięściarzy - w ringu występują lub występowali ludzie po 50-tce, jak ciężcy Larry Holmes (53 lata w ostatniej walce), Marion Wilson (52), czy Amerykanin Saoul Mamby, który stoczył w 2008 roku swoją ostatnią walkę jako 63-latek.

Określenie "pan w średnim wieku" nie do końca oddaje to kim jest i był Hopkins. Zaczął zawodowo boksować jako 24-latek, po wyjściu z więzienia. Było to zwolnienie warunkowe za dobre sprawowanie po pięciu latach za kratkami, mniej niż jednej trzeciej całego wyroku.

Przy bramie Graterford Prison o maksymalnym rygorze, strażnik powiedział do niego "Do zobaczenia wkrótce", Bernard odpowiedział "Nigdy tu nie wrócę". Motywacją było to, co w więzieniu widział - gwałty, morderstwo współwięźnia. Nawet porażka w pierwszej walce nie odwiodła go od planu - ucieczki poprzez boks ze świata ulic Filadelfii. To dlatego, gdy 52-letni Dewey Bozella, skazany za morderstwo, uznany za niewinnego po 26 latach za kratkami, chciał spełnić marzenia i stoczyć zawodową walkę, Hopkins tak bardzo zaangażował się w jego przygotowania.

Sobotni przeciwnik jest klasowy i dla Hopkinsa pojedynek z nim będzie olbrzymim wyzwaniem pod względem fizycznym. Leworęczny Chad Dawson, jedyny obok Witalija Kliczki pięściarz, który pokonał Tomasza Adamka, nie da mistrzowi świata szans, jeśli pojedynek toczyć się będzie w dystansie. Dawson potrafi uderzać kombinacjami trzech, czterech ciosów, dysponuje świetnym prostym i jeśli mistrz nie stanie bliżej rywala, jeśli nie przeszkodzi mu w zadawaniu ciosów, może po raz pierwszy w karierze zostać znokautowany. Tyle, że walka w półdystansie wiąże się z klinczami, przepychankami, które wyczerpują szybciej niż pojedynek prowadzony w klasycznym stylu. Już ich pierwsza walka - w październiku zeszłego roku w Los Angeles - zakończona bez werdyktu po faulu Dawsona w drugiej rundzie, pokazała że Hopkins nie będzie unikał zapasów w ringu. Wtedy B-Hop obłapił przeciwnika, ten uniósł go i rzucił na deski. Mistrz doznał zwichnięcia barku. Pierwotnie sędzia uznał, że faulu nie było i zwyciężył Dawson, ale po proteście uznano pojedynek za nieważny.

- Nie wierzę w kontuzję. Nie chciał się bić, uświadomił sobie, że nie jest w stanie mi sprostać - uważał wtedy i mówi teraz Dawson. - Może był niedotrenowany, może mnie nie docenił, obojętne mi to. Spojrzałem mu w oczy i wiem, że nie chciał walczyć.

Według promotora Dawsona, mistrz świata chciał powtórzenia pojedynku - był to zresztą wymóg federacji WBC, której tytuł Hopkins posiada - gdyż bez mistrzowskiego trofeum "jest tylko starym człowiekiem". - Gdybym był na jego miejscu, też bym nie chciał odejść od boksu po symulowaniu kontuzji. To wszystko jest sprawą pragnienia pozostania w pamięci ludzi - mówi Dawson.

Hopkins jakby się z nim zgadzał. Jego wyjaśnienie, dlaczego wejdzie do ringu, aby walczyć z szybszym, mocniejszym, wytrzymalszym, młodszym faworytem jest proste: - Bo jestem legendą.

O tytuł mistrza świata wagi półciężkiej wersji WBC

Transmisja z soboty na niedzielę od godz. 3.00 w Polsacie Sport Extra

Tak się kibicuje! Trybuna Kibica otwarta dla wszystkich

Więcej o: