Szpilka: Za rok zawalczę o większe tytuły. Żadnych dziadków

- Powiedziałem swoim menedżerom, że nie będę wychodził do jakichś dziadków. Rozumiem, że dopiero wyszedłem z więzienia, ale wiem też, na co mnie stać i chciałbym boksować z najlepszymi. Jeszcze parę walk i będę atakował najwyżej - zapowiada w rozmowie z Ringpolska.pl Artur Szpilka, w którym niektórzy jeszcze za czasów kariery amatorskiej widzieli następcę Andrzeja Gołoty.
Tylko 33 sekund potrzebował Artur Szpilka, by w swojej pierwszej walce po dwuletniej przerwie, a jednocześnie debiucie w kategorii ciężkiej, znokautować Razima Hadziaganovica. Utalentowany 22-latek z Wieliczki, który w kwietniu opuścił zakład karny, gdzie znalazł się w związku z wyrokiem za udział w bójce, nie kryje jednak, że liczył, iż pojedynek z niepokonanym wcześniej Bośniakiem potrwa nieco dłużej. "Szpila" na ring powróci 29 lipca występem na gali w amerykańskim Uncasville.

- Artur twój powrót na ring był bardzo efektowny. Jesteś zadowolony z szybkiego nokautu?

Artur Szpilka: Czuję niedosyt, ale ważne jest, że poczułem tę adrenalinę w walce. Tego nie ma na sparingach, to jest tylko w walce. Niedosyt jest, bo wyszedłem do ringu, zadałem taki cios w sumie od niechcenia i było po wszystkim. Szkoda, chciałem trochę dłużej poboksować, bo kibice przyjechali mnie zobaczyć w akcji. Czuję małe rozczarowanie takim szybkim zakończeniem, ale miałem ciężkie treningi i sparingi i wszystko idzie w najlepszym kierunku.

- Twoja siła uderzenia chyba wyraźnie się zwiększyła po tym, jak nabrałeś masy mięśniowej?

AS: Na pewno czuję, że siła mi poszła w górę. Czuję to na treningach, potwierdza to mój trener, ale zdziwiłem się, że położyłem Hadziaganovica jednym ciosem, który biłem z pełnego luzu.

- Twoja walka odbiła się szerokim echem w mediach. Odczuwasz zwiększone zainteresowanie ze strony dziennikarzy i kibiców?

AS: Cieszę się, że jest takie zainteresowanie, ale na wszystko jeszcze będzie czas. Dopiero wchodzę w to wszystko, jednak wiem, że jak nadal będę miał takie podejście do treningów, zainteresowanie mną będzie jeszcze większe i kibice będą mieli ze mnie pociechę, że wchodzę do ringu i boksuję dla Polski. Naprawdę teraz wszystko podporządkowałem temu, żeby być najlepszy, zawodnikiem - to jest moje marzenie.

- Tuż przed twoim powrotem wielu kibiców krytykowało cię za twoją przeszłość, zachowanie na ważeniu, jednak gdy pokazałeś się w ringu z dobrej strony, chyba część twoich krytyków zaczęła widzieć w tobie po prostu dobrego sportowca zamiast chuligana, jak wcześniej...

AS: Ludzie zawsze mają swoje zdanie. Czy się przekonali do mnie, to się okaże. Dziś mi walka wyszła, ale jutro może mi nie wyjść i zaczną gadać.... To jest ich zdanie, ja się cieszę, że to wszystko wyszło tak a nie inaczej. Powrót, walka, nokaut.... Teraz tylko czekać na kolejne pojedynki.

- Jak będzie wyglądała twoja dalsza kariera? Będziesz spokojnie budował rekord w wadze ciężkiej czy mierzysz od razu w mocnych przeciwników?

AS: Rozmawiałem już na ten temat ze swoim menadżerem i powiedziałem, że nie będę wychodził do jakichś dziadków. Musi być między nami jakieś zaufanie. Rozumiem, że dopiero wyszedłem z więzienia, ale wiem też, na co mnie stać i chciałbym boksować z najlepszymi. Jeszcze parę walk i będę atakował najwyżej.

- Kiedy chciałbyś spróbować sił w walce o jakąś stawkę?

AS: Wszystko zależy od mojego menadżera, ale myślę, że za rok zaboksuję już o jakieś większe tytuły.

Rozmawiał: Michał Koper, ringpolska.pl

Więcej na Ringpolska.pl  ?