Boks. Pierwszy amerykański ekspert postawił na Adamka

- Adamek nie musi wcale na swoim stadionie, przed swoimi kibicami, stać się nagle Supermanem. Wystarczy, że będzie sobą. Zmiana tempa, ciągłe go podkręcanie w końcowych rundach wystarczy - Tomek Adamek będzie pierwszym polskim mistrzem świata. Możesz to napisać - mówi Steve Kim, edytor MaxBoxing jednej z największych bokserskich stron internetowych w USA, piszący także w Yahoo Sports i dla HBO Sports.
- Niebawem Tomasz Adamek i David Haye, dwaj byli mistrzowie wagi junior ciężkiej, wyjdą na ring przeciwko braciom Kliczko, a tymczasem kolejny z mistrzów świata z tej kategorii wagowej - Steve Cunningham - zapowiada podbój "królewskiej" dywizji. Dobry pomysł?

Steve Kim: Pod względem finansowym, jak załatwi sobie rewanż z Adamkiem, to na pewno bardzo dobry. Pod innymi względami może być ryzykownie...

- Masz na myśli fakt, że "USS" trzykrotnie padał na deski po ciosach 200-funtowego Adamka, więc nie ma czego szukać nie tylko przeciwko cięższemu o 20 funtów, wzmocnionemu Polakowi, ale przeciwko tradycyjnym pięściarzom z tej kategorii wagowej?

SK: Umiejętność przyjęcia ciosu jest największym problemem dla zawodników przechodzących z junior ciężkiej do ciężkiej. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Cunningham chce przejść do ciężkiej, bo choć nieźle mu się żyje w Niemczech, musi widzieć ile można zarobić będąc mistrzem w wyższej kategorii. Nie wiem czy podjął już decyzję na 100 procent. Wiem, że Adamek nie będzie miał większego kibica 10 września, bijąc się z Witalijem niż właśnie Steve. Znacznie większego niż David, bo choć Hayemaker też jest junior ciężkiej, nie jest już tak atrakcyjny jak Polak, nie ma między nimi takiej historii. Na nikim Cunningham nie zarobi większych pieniędzy niż na walce z Adamkiem, gdyby Polak został mistrzem świata i zgodził się na rewanż. Nie w Anglii, gdyby miał walczyć z Haye, bo tam go nie znają. Nie w Stanach bo tutaj nigdy się nim nie interesował, nie ma swoich kibiców, jest praktycznie anonimowy. Wszyscy pamiętają jednak jego walkę z Tomkiem o tytuł IBF i gdyby przeszedł do ciężkiej na pewno chcieliby zobaczyć rewanż.

- Był taki moment, właśnie po walce Adamek - Cunningham w Prudential Center w Newarku, że o junior ciężkiej zrobiło się głośno. Optymiści widzieli ją jako nową siłę w zawodowym boksie. "Góral" odszedł do ciężkiej, Cunningham wyjechał do Europy i w Stanach nic z tego nie zostało.

SK: W Stanach nie ma tradycji junior ciężkiej, która istnieje przecież dopiero trzydzieści lat. I tak naprawdę mieliśmy w niej tylko jednego wybitnego przedstawiciela, Evandera Holyfielda, którego i tak teraz wszyscy pamiętają jako ciężkiego. Wątpię by mogło to kiedykolwiek ulec zmianie.

- Czy decyzję Adamka przejścia do ciężkiej uważasz za słuszną?

SK: Sam to udowodnił, walcząc za trzy miesiące o tytuł mistrza świata z Witalijem. Na pewno zadowoleni z tego, że zarówno Adamek jak Haye przeszli do ciężkiej są szefowie HBO, bo to prawie gwarantuje ciekawsze walki niż te, które do tej pory oglądaliśmy w wykonaniu Władymira i Witalija. Nie będę wcale ryzykował mówiąc, że właśnie dzięki Polakowi i Anglikowi dwójka Ukraińców wraca na amerykańskie HBO. Ross Greenberg nie chciał ich wcześniej pokazywać z dwóch powodów - po pierwsze byli nudni, a po drugie ich rywale byli praktycznie nieznani. Kto wiedział w Stanach kim jest Ray Austin, Eddie Chambers, nawet Odlanier Solis? Nikt spoza wąskiego kręgu superfanatyków i nas, dziennikarzy. To, że ty czy ja pamiętaliśmy Solisa z olimpiady, nie znaczy, że przeciętnemu Joe Smithowi jego nazwisko się kojarzyło z boksem, a nie na przykład baseballem.

- HBO zdecydowało się pokazywać Adamek - Kliczko w ramach otwartej, prestiżowej serii HBO Championship Boxing, rezygnując z początkowych planów HBO pay-per-view. Dobra decyzja?

SK: Bardzo dobra - dla obu pięściarzy bo oznacza, że HBO nie musi się podpierać PPV, żeby na walce zarobić, że chce ściągnąć przed telewizory jak największą liczbę widzów mając markowe nazwiska. Jak udowodniły ostatnie dwa sezony, tylko pokazywanie Manny Pacquiao i Floyda Mayweathera juniora ma sens na PPV. I to tylko dlatego, że w żaden inny sposób nie można by im zapłacić sum, które żądają. Zostając na chwilę przy Mayweatherze - uważam, wbrew krytyce, którą słyszę, że jego walka z Ortizem to znakomita wiadomość dla fanów boksu - uważam, że będzie to bardzo dobra walka. I wcale nie za wczesna dla Ortiza. Co mi się nie podoba, to fakt, że Floyd ma za nią dostać prawie 40 milionów dolarów. Rozmawiałem z nim niedawno - on już nie ma takiego głodu sali treningowej, udowadniania wszystkim, że jest najlepszy -tak jak było kiedyś. Jak do tego dostanie czterdzieści milionów za Ortiza, to po co mu Pacman?

- Pięściarze zawsze podejmują ryzyko wychodząc na ring do walk o mistrzostwo świata. Zawsze można powiedzieć, że ktoś trafia tam za szybko lub zbyt późno. Kto według ciebie bierze na siebie większe ryzyko w zbliżających się walkach o mistrzostwo świata wagi ciężkiej - Tomek Adamek czy David Haye?

SK: Zdecydowanie Haye, przynajmniej dla mnie jest więcej znaków zapytania dotyczących Haye'a niż Adamka. Do tego walczy z groźniejszym dla niego Władymirem. Adamek miał trudniejsze testy niż Anglik, przeciwko mocniej bijącym rywalom, do tego jest lepszy w defensywie i nie będzie miał przeciwko sobie kogoś, bijącego tak precyzyjne ciosy proste jak Władymir.

- Zatypujesz?

SK: Tomek Adamek wygra we Wrocławiu z Witalijem Kliczką i będzie mistrzem świata wagi ciężkiej. David Haye przegra przez nokaut z Władymirem. Nawet to uzasadnię, zaczynając od Hayemakera. "Uważaj, czego sobie życzysz" - to powiedzenie, które w jego przypadku się sprawdzi idealnie. Nie wiedziałem nic w jego przygotowaniach czy dobieranych rywalach, co przekonałoby mnie, że ma szansę. Jeden cios, nie musi być nokautujący, ale jeden mocny cel Władymira ustawi tę walkę. Wiem, że z typem na Adamka ryzykuję, ale Witalij Kliczko to już nie ten sam bokser, którego tak wielu pamięta z walki z Lennoxem Lewisem, czy choćby ostatnich kilku lat. Wystarczy popatrzeć na liczbę zadawanych przez niego celnych ciosów (ciągle spada) czy przygotowanie wytrzymałościowe. Witalij to ciągle jeden z najmądrzej walczących pięściarzy w historii, ale tutaj chyba trafia kosa na kamień. Adamek musi pamiętać by nie powielać ataków, nie pozwolić wejść Witalijowi w rutynę przewidywania tego, co zrobi na ringu. I jeszcze jedno - Adamek nie musi wcale na swoim stadionie, przed swoimi kibicami, stać się Supermanem. Zmiana tempa, ciągłe go podkręcanie w końcowych rundach, i Tomek Adamek będzie pierwszym polskim mistrzem świata. Możesz to napisać.

Wszystko o boksie na Ringpolska.pl ?