Boks. Sosnowski będzie walczyć o tytuł w salce dla stu osób

W sobotę Albert "Dragon" Sosnowski będzie bić się w Hamburgu z Aleksandrem Dimitrienką o tytuł mistrza Europy wagi ciężkiej. W salce, bez TV, wejście gratis. - Chcą nas tam usmażyć bez świadków czy co? - zastanawia się promotor Polaka
Obejrzyj, przeczytaj, pogadaj! Sport.pl na Facebooku! ?

- Dziwne to jakieś. Tytuł niby w Niemczech prestiżowy, Dimitrienko dostał niedawno niemieckie obywatelstwo, w Polsce na pewno znalazłaby się stacja, która pokazałaby pojedynek, w Niemczech być może również. Wystarczyłoby zrobić prostą produkcję - mówi promotor Sosnowskiego Krzysztof Zbarski o "gali" organizowanej przez prężną niegdyś firmę Universum Box Promotion (UBP). - Niemcy wydali na zapewnienie sobie organizacji pojedynku 170 tys. euro, do tego dochodzą honoraria pięściarzy. Najprostszym wyjaśnieniem schowania walki byłaby chęć oszukania Alberta, aby zatrzymać tytuł bez ryzyka. Z drugiej strony w boksie zdarzyło się tyle szwindli w świetle lamp...

Sosnowski leci do Niemiec w czwartek wieczorem. W piątek odbędzie się ciche ważenie. W sobotę na pojedynek przyjdą pewnie do Universum Box Gym mieszkańcy okolicznych ulic Walddörferstraße i Am Stadtrand plus zaproszeni goście. W sumie jakieś 100 osób. UBP ma swój profil w YouTubie i puszcza tam filmiki z wcześniejszych walk w sali, więc być może walkę Alberta będzie można zobaczyć kiedyś w internecie.

Rok temu Sosnowski został znokautowany przez Witalija Kliczkę na stadionie w Gelsenkirchen przy niemal 50-tysięcznej widowni, więc w hamburskiej sali może się poczuć jak w ciemnej windzie, gdyby nie doświadczenie. - Eee, walczyłem też w małych salkach. W boksie to normalne - mówi Sosnowski, który dzięki odważnej walce z Kliczką liczył na kolejne widowiska (ale ostatni pojedynek stoczył w mało prestiżowym Robin Park w Wigan w środkowo-zachodniej Anglii). - Walki w gymie UBP odbywają się nie pierwszy raz. Ja zrobię wszystko, aby nie było niedomówień, czyli chcę skończyć przed czasem. Podejrzewam, że ta dziwaczna sytuacja powstała z powodu kłopotów finansowych.

Kuriozalna historia ciągnie się od 4 grudnia. Sosnowski i Dimitrienko mieli walczyć ze sobą, ale na godzinę przed pierwszym gongiem rywal Polaka zasłabł i pojedynek odwołano. Oficjalnie z powodu zatrucia pokarmowego.

Kiedy Sosnowski szykuje się do występu w teatrze ultrakameralnym, bracia Kliczko i David Haye, czyli posiadacze tytułów czterech najważniejszych organizacji, przygotowują się na megascenę.

Brytyjczyk jeszcze nie wie, z którym z braci spotka się 2 lipca - podobnie jak Tomasz Adamek, który podpisał umowę na pojedynek w Polsce z jednym z nich. Haye chciał zmierzyć się z młodszym, ale Władimir leczy kontuzję. Teraz chętniejszy jest starszy, Witalij, nabuzowany po sobotniej walce dziwadle z Odlanierem Solsem (z powodu kontuzji i/albo nokautującego ciosu ogłoszono porażkę Kubańczyka w pierwszej rundzie).

Mimo to o prawo do goszczenia pojedynku walczą podobno: Monte Carlo, Dubaj, Moskwa, bliżej niezidentyfikowane miasto w RPA, jedno w Szwajcarii oraz trzy stadiony w Niemczech. Mówi się o dochodzie rzędu 80 mln dolarów.

Trzyminutowa klapa w Kolonii dała Sol~sowi 1,8 mln dolarów, Kliczce 15 mln.

I to też jest kuriozum.

Dzięki robocie na budowie jestem mocniejszy- mówi Paweł Wolak ?