Boks. Czagajew: gdzie w tym wszystkim jest sport?

- Jeśli wszystkie te problemy mają związek z pieniędzmi, to jaki sens jest boksować? Gdzie w tym wszystkim jest sport? Mogę zrozumieć wiele, ale boks powinien być na pierwszym miejscu - tak były mistrz świata WBA w wadze ciężkiej Rusłan Czagajew, a obecnie oficjalny pretendent do pasa tej organizacji, komentuje sytuację związaną z jego oczekiwanym pojedynkiem z Davidem Haye'em.
32-letni zawodnik niemieckiej stajni Universum wciąż czeka na decyzję brytyjskich działaczy odnośnie tego, czy w maju będzie mógł stanąć do walki o tytuł na Wyspach. Uzbek jest nosicielem rzadko występującego wirusowego zapalenia wątroby typu B.

- Z obozu Haye'a nie ma żadnego odzewu. W tej chwili wiele zależy od decyzji Brytyjskiej Rady Kontroli Boksu, ale jej działacze obradują już chyba trzeci tydzień i nie dali żadnej odpowiedzi. Do incydentu w Finlandii boksowałem wszędzie i nie było problemów - mówi Czagajew, wspominając sytuację sprzed dwóch lat, kiedy to głównie za sprawą grupy Sauerland Event, największego konkurenta Universum na niemieckim rynku, nie dopuszczono go do walki z Nikołajem Wałujewem w Helsinkach. Później pięściarz został zmuszony do oddania pasa WBA. - Jeśli nie uda się w Anglii, jestem gotowy, aby wyjść na ring choćby w Hondurasie. Jest mi praktycznie wszystko jedno, gdzie odbędzie się ten pojedynek i na jakich warunkach. Jestem oficjalnym pretendentem i Haye ma obowiązek odbyć obronę przeciwko mnie. David ogłasza, że na jesieni chce boksować z Kliczką - niech boksuje, jednak logika wskazuje, że najpierw wypadałoby się określić z planami na maj - uważa Czagajew.

Jeśli "Biały Tyson" nie dostanie pozwolenia na walkę w Wielkiej Brytanii, wówczas jego miejsce ma zająć Aleksander Powietkin, zajmujący drugą lokatę w rankingu najlepszych zawodników wagi ciężkiej według WBA. Czagajew wyraża się z szacunkiem rosyjskiego kolegi po fachu, ale uważa, że walka z Haye'em należy się właśnie jemu. - Według reguł, mistrz odbywa obronę tytułu z obowiązkowym pretendentem. W tej chwili mówi się o walce Hale-Powietkin. Nie mam nic do Aleksandra, bo to naprawdę dobry pięściarz. Ale po to jest oficjalny pretendent, żeby mógł zmierzyć się z mistrzem. Po co więc stoczyłem pojedynek eliminacyjny z Meehanem? Dopuszczono mnie do niego, a teraz trwa zastanawianie się, czy mogę w ogóle walczyć. Jeśli przyczynią obrad komisji byłaby kontuzja, to nie miałbym zastrzeżeń. Jednak, dzięki Bogu, jestem cały i zdrowy. Czytanie komentarzy Sauerlanda na ten temat nie należy do przyjemności. To właśnie za jego sprawą powstała ta cała historia, a teraz za każdym razem powraca przed ważnymi walkami - mówi Czagajew.

Więcej o boksie na Bokser.org ?