Na ringu w Radomiu Polacy lepsi od reprezentacji Włoch

BOKS. W piątkowy wieczór hala radomskiego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zapełniła się sympatykami boksu. To właśnie w naszym mieście reprezentacje narodowe Polski i Włoch stoczyły towarzyski pojedynek, który zakończył się wygraną biało - czerwonych.
Mecz był jednocześnie memoriałem Kazimierza Paździora, znakomitego przed laty pięściarza radomskiej Broni, złotego medalisty igrzysk olimpijskich w Rzymie z 1960 roku. Podczas pojedynku zaprezentowało się 20 zawodników, w 10 kategoriach wagowych. Jako pierwsi do ringu weszli najlżejsi (do 49. kilogramów): Łukasz Maszczyk (Polska) i Alex Ferramosca (Włochy). Trzyrundowy pojedynek był szybki, żywiołowy. Obaj pięściarze zadawali mnóstwo ciosów. Mocniej i celniej trafiał Polak, wygrywając stosunkiem głosów 2:1.

W drugiej walce wieczoru rękawice skrzyżowali Rainchold Bromboszcz oraz Luigi Allegrini. Było to starcie w kategorii 52.kg. Bromboszcz, na co dzień zawodnik klubu RUSH Kielce zwłaszcza w pierwszej rundzie "zaproponował" rywalowi serię ciosów, które co rusz dochodziły celu. Kibice zastanawiali się kiedy Włoch znajdzie się na deskach. Ale Allegrini wytrzymał kanonadę, a i sam potrafił odpowiedzieć. Jednak nie na tyle by wygrać. Werdykt (ponownie 2:1) był korzystny dla Polaka. Kiedy w ringu zameldowali się: Dawid Michelus i Bruno Lichieri fani szykowali się na prawdziwą bitwę. Obaj maksymalnie skoncentrowani, jakby początkowo badali swoje możliwości. Jednak pięściarz w biało - czerwonych barwach długo nie wytrzymał i przystąpił do frontalnego ataku. Przez dwie rundy częściej obijał głowę Włocha, trzecia była wyrównana. Michelus zwyciężył jednogłośnie na punkty, a wszyscy sędziowie orzekli jego triumf w stosunku 59:58. Chwilę potem swoją walkę w kategorii 60 kg. rozpoczął brat Dawida Michelusa - Tomasz. Jego przeciwnik - Donato Cosenza już na początku drugiej rundy podniósł ręce w geście zwycięstwa. Bokser z Italii wygrał na skutek poddania zawodnika przez sekundanta. Oprócz braw od radomskiej publiczności odebrał okazały puchar. A to dlatego, że konfrontacja w tej wadze była tzw. walką memoriałową. To właśnie w kategorii do 60 kg. Kazimierz Paździor wywalczył przez laty złoty medal na olimpiadzie w Rzymie...

Rywalizacja w kat. do 64. kg rozgrzała publikę do czerwoności. Kibice co chwila żywiołowo reagowali na poczynania Michała Syrowatki i Vicenzo Mangiacapre. W drugiej rundzie musiał interweniować lekarz, bowiem Włoch zadał potężny cios, który wylądował na nosie Polaka. Polała się krew. Chwilowa przerwa podziałała mobilizująco na zawodnika Hetmana Białystok. Podopieczny trenera Stanisława Łakomca złapał drugi oddech, bił celnie, trafiał częściej. W efekcie, wydawało się przegrany bój, zdołał zremisować. Fani nagrodzili obu sportowców owacją na stojąco. Blok zawodników ważących nie więcej niż 69 kg. kończyła konfrontacja mistrzów krajowych: Kamila Gardzielika, aktualnego złotego medalisty mistrzostw Polski juniorów oraz Giulio Zito, najlepszego we Włoszech do lat 23. Zwyciężył rywal z półwyspu Apenińskiego. Zito lepiej wytrzymał trudy tego pojedynku, przechylając szalę na swoją korzyść w końcówce trzeciej rundy. Dwie poprzednie były bowiem wyrównane.

Na ringu w hali MOSiR -u do swoich walk szykowali się wreszcie najciężsi glatiatorzy. Na pierwszy ogień boksowali zawodnicy w kat. 75 kg. Kamil Szeremeta z Hetmana Białystok nie dał najmniejszych szans Salvatore Griego. Tak naprawdę to rywal pięściarza biało - czerwonych powinien się cieszyć, że dotrwał do końca tego pojedynku. Szeremeta wygrał jednogłośnie na punkty, powiększając przewagę naszej reprezentacji. - Mimo wszystko uważam, że przeciwnik był wymagający. Dziękuję trenerom za dobre przygotowanie mnie do tej walki. Boksowało mi się dobrze, cieszę się ze zwycięstwa - powiedział Kamil Szeremeta zaraz po zejściu z ringu. Goście ze słonecznej Italii nie zamierzali odpuszczać. Simone Fiori wypunktował Włodzimierza Letra, zmniejszając stratę swojej drużyny do minimum. Jego wygrana nie podlegała dyskusji. Zresztą nad wyraz zgodni byli sędziowie - trójka arbitrów punktowała 60:57 dla Włocha.

W przedostatniej walce wieczoru (do 91.kg.) w ringu zmierzyli się Michał Oleś i Biagio Imbesi. Przeciwnik Polaka na długo chyba zapamięta prawy podbródkowy, który otrzymał od boksera warszawskiego Feniksa pod koniec pierwszego starcia. Włoch padł na deski, a sędzia rozpoczął liczenie. Rywal warszawianina co prawda dotrwał do końca rundy, ale na drugą już nie wyszedł. Sekundant uznał, że jego podopieczny nie nadaje się do kontynuowania walki i poddał swojego pięściarza. W ostatniej potężny reprezentant Italii Roberto Cammarelle w drugiej rundzie posłał silny i celny lewy prosty. Marcin Rekowski zachwiał się na nogach, a sędzia ringowy rozpoczął liczenie. Polak jeszcze podjął rękawicę, jednak kilka sekund później trener Łakomiec poddał swojego pięściarza.

Polska - Włochy 11:9.

Wyniki:

49. kilogramów: Łukasz Maszczyk - Alex Ferramosca 2:1, 52. kg: Rainchold Bromboszcz - Luigi Allegrini 2:1, 56. kg: Dawid Michelus - Bruno Licheri 3:0, 60. kg: Tomasz Michelus - Donato Cosenza - wygrana Włocha na skutek poddania zawodnika przez sekundanta, 64. kg: Michał Syrowatka - Vicenzo Mangiacapre - walka remisowa (wszyscy sędziowie punktowali 59:59), 69. kg: Kamil Gardzielik - Giulio Zito - zwycięstwo Włocha stosunkiem głosów 2 do remisu, 75. kg: Kamil Szeremeta - Salvatore Griego 3:0, 81. kg: Włodzimierz Letr - Simone Fiori 0:3, 91. kg: Michał Olaś - Biaggio Imbesi - wygrana Polaka na skutek poddania zawodnika przez sekundanta, +91. kg: Marcin Rekowski - Roberto Cammarelle - wygrana Włocha na skutek poddania zawodnika przez sekundanta.