Boks. Sprott zwycięzcą Prizefightera

Michael Sprott (35-15, 17 KO) pokonał w wielkim finale Matta Skeltona (25-6, 20 KO), wygrywając turniej "Prizefighter" i inkasując za ten wieczór 32 tysiące funtów. Przy okazji zrewanżował się Skeltonowi za dwie wcześniejsze porażki z 2004 oraz 2007 roku.
Pierwsze dwie rundy należały do bardziej ruchliwego Michaela. Skelton czekał na jeden, mocny cios, ale doczekać się nie mógł. Ostro finiszował więc w ostatniej odsłonie, jednak pewny siebie Sprott ograniczał się wtedy tylko do lewego prostego, bezpiecznie "dowożąc" wygraną do końca. Po ostatnim gongu sędziowie nie byli jednomyślni, punktując zwycięstwo Sprotta w stosunku dwa do jednego - 29:28, 28:29 i 29:28.

Półfinały

Sporo kontrowersji w pierwszym półfinale. Matt Skelton (25-5, 20 KO) wygrał wyraźnie pierwszą rundę, ale w drugiej nadział się na kontrę Kevina McBride'a (35-8-1, 29 KO) i poleciał na deski. Sędzia jednak nie zaliczył nokdaunu, uznając wszystko za przypadkową "wywrotkę". W końcówce Skelton doszedł do siebie i niezłym finiszem zapewnił sobie wygraną u wszystkich sędziów 29:28.

Michael Sprott (34-15, 17 KO) dołączył do Skeltona w finale, pokonując jednogłośną decyzją Shane'a McPhilbina (3-2, 3 KO). Pierwsze trzy minuty stały pod znakiem obustronnych wymian, lecz w samej końcówca Sprott skontrował mocno rywala potężnym sierpem. W drugiej i trzeciej odsłonie Michael boksował już spokojniej, pewnie punktując schematycznego oponenta. Sędziowie zgodnie typowali przewagę Sprotta 30:27.

Ćwierćfinały

Bardzo męczył się Kevin McBride (35-7-1, 29 KO) w pierwszym pojedynku turnieju Prizefighter. Irlandczyk po trzech zaciętych rundach pokonał niejednogłośnie na punkty (29:28, 29:28, 28:29) Franklina Egobi (15-4, 10 KO).

Shane McPhilbin (3-1, 3 KO) zaskoczył nizwyciężonego dotąd Declana Timlina (7-1, 4 KO), złapał do w drugim starciu serią kilku ciosów, na które nie było żadnej odpowiedzi i sędzia przerwał potyczkę, ogłaszając zwycięstwo McPhilbina przez TKO.

W innym ćwierćfinale jeden z faworytów imprezy, Matt Skelton (24-5, 20 KO), przez niemal dziewięć minut górował nad Ali Adamsem (9-3-1, 3 KO) i dopiero w samej końcówce odpuścił mu trochę i pozwolił trochę poszaleć. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali dwukrotnie 30:27 oraz 29:28.

Nie zawiódł też drugi z wielkich faworytów - Michael Sprott (33-15, 17 KO). Doświadczony bokser z Reading był lepszy w każdej z trzech rund od Danny'ego Hughesa (7-2-2, 2 KO), wygrywając na wszystkich kartach punktowych 30:27.

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Bokser.org ?