Boks. Pięściarz ze zdrowym sercem

Rafał Jackiewicz może zdobyć w sobotę tytuł mistrza świata wagi półśredniej wersji IBF. Gdyby wygrał z Dejanem Zaveckiem, to tak, jakby otrzymał platynową kartę kredytową z dostępem do sześciocyfrowego konta
Jackiewicz już raz pokonał Słoweńca - dwa lata temu niejednogłośnie na punkty w katowickim Spodku. Była to pierwsza porażka Zavecka i jak dotąd jedyna. W Lublanie szanse są równe.

33-letni dziś Jackiewicz dość późno - bo w 2005 r. - przekonał się, że boks może mu dać sławę, pieniądze i olbrzymią satysfakcję. Wcześniej był klasycznym przypadkiem niezdecydowanego młodzieńca rozdartego między dyskoteką, piłkarskim boiskiem ligi okręgowej i małomiejskim ringiem. Nie wiedział, czy lepiej być napastnikiem Jutrzenki Cegłów, Sokoła Kołbiel, Tęczy Piaseczno, czy pięściarzem bijącym się po galach Kołobrzegu, Tarnowa czy Zwickau z pięściarzami takimi jak Milan Kvocka (rekord 0-17) czy Milan Smetana (0-7). Pociąg do dyskotek miał swoje konsekwencje w zawieszonych wyrokach za udział w bójkach i w postaci blizny po dziurze w lewej komorze serca po ciosie nożem. Mogło być znacznie gorzej, gdyby świadkowie bójki sprzed lat wyciągnęli nóż z serca Jackiewicza, nie czekając na pogotowie ratunkowe.

Tamten Jackiewicz do tego stopnia nie wiedział, na co się zdecydować, że walczył w ringu i grał w piłkę w odstępie kilkunastu godzin, a to śpiąc w samochodzie obok boiska po kilkugodzinnym powrocie z drugiego końca Polski, a to na odwrót, wpadając na mecze w drugiej połowie, parkując w pośpiechu na trawniku, a wcześniej płacąc mandaty za przekroczenie prędkości. - Było i tak, że w piątek walczył w kick boxingu, w sobotę miał galę bokserską, a w niedzielę grał w Sokole, co czasem też kończyło się bójką, ale z sędzią - mówi Andrzej Wasilewski, jego obecny promotor.

Od czasu związania się z Wasilewskim zmieniły się priorytety Jackiewicza. Od października 2005 roku nie przegrał żadnego pojedynku, powoli wspinając się w rankingach i zdobywając coraz ważniejsze tytuły. Zawieszenia sądowych wyroków minęły, Jackiewicz ma czyste konto.

Teraz przystępuje do najważniejszej walki w karierze, bo wygląda na to, że najważniejszą życiową walkę ma za sobą i odniósł w niej zwycięstwo. Jeśli wygra również w Lublanie, otworzy się przed nim przyszłość w przebogatej w gwiazdy kategorii półśredniej. Biją się w niej najsłynniejsi - Floyd Mayweather jr, Manny Pacquiao, Shane Mosley. Jeśli Jackiewicz wygra w Słowenii, być może w grudniu spotka się z Andre Berto, mistrzem wersji WBC. Galę Berto zamierza pokazać potentat telewizyjny w USA - HBO, a to oznacza górę dolarów.

Już od niedzieli w Lublanie są trener Fiodor Łapin i fizjoterapeuta Jan Sobieraj, dojadą promotorzy i pozostali bokserzy Knockout Promotion. I zaraz po walce będą musieli wracać, aby szykować się do następnego wydarzenia. 25 września w Warszawie tytułu mistrza świata wersji WBC w kategorii junior ciężkiej będzie bronić Krzysztof Włodarczyk w pojedynku z Jasonem Robinsonem. Po raz pierwszy w ciągu jednego miesiąca stawką walk dwóch polskich pięściarzy będzie tytuł mistrza świata. Bilety na ebilet.pl i eventim.pl.

waga półśrednia 66,7 kg

Jackiewicz   Zaveck
33 wiek 34
36 zwycięstw 29
8 porażek 1
1 remis 0
18 nokautów 17
277 rundy 198