Boks. Witalij Kliczko za trzy grosze

Mistrz świata Witalij Kliczko i Albert ?Dragon? Sosnowski po raz pierwszy w życiu będą walczyć na stadionie. Boks wraca w ten sposób do swoich heroicznych czasów
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

O 23 Sosnowski znalazł się w miejscu, gdzie w sobotę stoczy walkę o tytuł mistrza świata wszechwag z najmocniejszym pięściarzem świata. Przepastne wnętrze Veltins Arena przyprawiło korespondenta "Gazety" o opadnięcie szczęki, na twarzy polskiego pięściarza zaś pojawił się dziecięcy uśmiech zachwytu. Chodził w kółko z tym uśmiechem, wydając pomruki szczęścia. - Całe życie walczyłem, aby być częścią takiego wydarzenia - powiedział, gdy pierwsze emocje minęły.

Ekipa - trener Fiodor Łapin i promotor Krzysztof Zbarski - uznała, że szczęśliwe jest przydzielenie Sosnowskiemu szatni Bayernu z półfinału Pucharu Niemiec, który obaj pięściarze oglądali na żywo. Bayern wygrał z Schalke 1:0 po bramce Arjena Robbena w dogrywce. Kliczko ma szatnię Schalke.

Dziś po oficjalnym ważeniu odbędzie się próba generalna. Podczas próby wyjścia do ringu nad "Dragonem" rozpostarty zostanie kilkumetrowy smok, tak jak w sobotni wieczór. - Każde kolejne wydarzenie związane z walką, konferencja, otwarty trening, ważenie czy próba, powoduje, że Albert czuje się swobodniejszy. Ja widzę, że on się świetnie w tym czuje i że się nakręca - mówił trener Łapin.

- Na ringu nie będzie widać tej głębi stadionu. Widać będzie w świetle jupiterów tylko najbliższe rzędy - mówi Krzysztof Zbarski. Chodzi mu o to, aby jego pięściarz nie speszył się widokiem trybun i dziesiątek tysięcy kibiców.

Starszy Kliczko również nigdy nie walczył na stadionie. - Byłem sekundantem, gdy bił się tutaj Władymir z Rusłanem Czagajewem. Znam atmosferę. Marzyłem o tym, aby walczyć na stadionie piłkarskim. Dla mnie jednak spośród 60 tys. ludzi najważniejszy będzie mój rywal - powiedział Sport.pl Witalij.

Zadaszony Veltins Arena może zmieścić ponad 70 tys. widzów - przestrzeń sprawia wrażenie, że mógłby o wiele więcej. Miejsce na ring (konstrukcja jeszcze nie stoi, robota szła w nocy) z ostatniego rzędu wydawałoby się pudełkiem zapałek, pięściarze - ołowianymi żołnierzykami odległych frontów.

Striptiz byłby tu kompletnym niewypałem, to pewne. Czy boks na stadionie ma sens?

Dawniej boksowano tylko na nich - wielki mały bombardier Joe Louis gros pojedynków stoczył na nowojorskich i chicagowskich stadionach, a telebimów wtedy nie było. Zainteresowanie telewizji boksem wywołało wielkie zmiany. Dochód z biletów liczył się mniej niż prawa do transmisji. Hale dawały widzom i kamerom niezależność od pogody, ułatwiały transmisję od strony technicznej. Ale od czasu do czasu wielkie walki organizowano w klimatycznie bezpiecznych miejscach, gdzie gospodarze dawali dobre warunki finansowe. Rekord frekwencyjny należy do pojedynku Julia Chaveza z Gregiem Haugenem na Stadionie Azteków w Mexico City (132 tys. ludzi) w 1993 r., walka Muhammada Alego i George'a Formana w Kinszasie też odbyła się na stadionie.

Ostatnio bokserzy zaczęli wykorzystywać nowe, zadaszone stadiony - łączące zalety hal widowiskowych i otwartych obiektów. Szlak przeciera Władymir Kliczko. Młodszy brat Witalija pobił rekord powojennych Niemiec. Na walce z Czagajewem prawie rok temu było 61 tys. kibiców. Potem walczył przy 50 tys. w Düsseldorfie. Po drugiej stronie Atlantyku korzyści zauważyli też Amerykanie. Skoro kasyna Las Vegas nie kwapią się do sypnięcia groszem, pięściarze zaczynają szukać innych źródeł dochodu. Dlatego ostatni pojedynek Manny Pacquiao stoczył na nowiutkim obiekcie futbolistów Dallas Cowboys. Właściciel stadionu chciałby mieć u siebie megawalkę Pacquiao z Floydem Mayweatherem i twierdzi, że obejrzałoby ją na żywo aż 120 tys. widzów.

Jedno jest pewne. Żaden polski sportowiec nie był bohaterem takiego wydarzenia, choć trzeba przyznać, że nie jest głównym bohaterem, przynajmniej dla bukmacherów. Za trafnie postawioną złotówkę na zwycięstwo Kliczki brytyjski William Hill proponuje trzy grosze.

Jerzy Kulej: ? Niech kliczko zrobi pierwszy krok do tyłu...