Adamek haruje jak zwykle

- Wolałbym kogoś z nazwiskiem, a co za tym idzie, zarobić większą kasę. Ten przeklęty kryzys... Pieniędzy na sport jest mniej, uderzyło to też w boks - mówi Tomasz Adamek przed zaplanowaną na 11 lipca walką z Bobbym Gunnem. Z Tomaszem Adamkiem rozmawia Maciej Baranowski
Gunn to pięściarz godzien mistrza świata?

- Oczywiście, że wolałbym kogoś z nazwiskiem, a co za tym idzie, chciałbym zarobić większą kasę. Ale ten przeklęty kryzys jest wymówką dla wszystkich. Pieniędzy na sport jest mniej, uderzyło to też w boks. Tu kasa zależy głównie od telewizji. HBO rzuciło pieniądze na powrót Floyda Mayweathera Jr. Mnie pozostaje czekać.

Do tej walki nie musisz chyba aż tak ostro trenować.

- Gunn czy Cunningham - to bez różnicy. Cios obu może zaboleć tak samo, obaj mogą mnie pokonać. Dlatego haruję tak samo. Przerzucanie ciężarów, bieganie czy sparingi to przecież moja praca. Nagrodą za nią jest walka. Jeśli nie przyłożę się do pracy, nagroda może stać się karą.

11 lipca miałeś walczyć z Bernardem Hopkinsem. Nie tracisz wiary w to, że dostaniesz wreszcie wielkie nazwisko?

- Kiedy stracę wiarę, to zawieszę rękawice na kołku i zacznę rozglądać się za innym zajęciem.

Zresztą jestem po rozmowach z HBO i myślę, że w styczniu 2010 r. kibice doczekają się mojej walki z naprawdę znanym pięściarzem. Hopkins w styczniu będzie obchodził 45. urodziny. Ja mam być jego prezentem. Nie będzie to miły prezent.

Twoją walkę zobaczyć będzie można na żywo tylko w Polsacie albo w hali Prudential Center. Amerykańska stacja pokaże pojedynek z poślizgiem...

- To wynik umowy mojego promotora z organizatorami gali. Ja na tym nie tracę.

Jak to? To nie pomoże w promocji Adamka za oceanem.

- Wolę tego nie komentować.

Mogłeś walczyć z Władymirem Kliczką, który szukał zastępcy dla kontuzjowanego Davida Haye'a.

- Ludzie Kliczki kontaktowali się ze mną. Kasa była naprawdę niezła, ale To waga ciężka, Władymir to wielka klasa, a do takiego pięściarza trzeba się długo przygotowywać. Cóż z tego, że kasa byłaby niezła, skoro nie miałbym pewnie z nim szans.

No i znowu mamy temat wagi ciężkiej...

- Teraz w ogóle o niej nie myślę. Może za rok? Przy moim obecnym treningu mogę ważyć ok. 100 kg. Jeśli będzie to stówka mięśni, to mam szansę w tej kategorii. Inaczej nie ma o tym mowy.

Najlepsi obecnie "ciężcy" ważą 110-115 kg.

- To nie jest duża różnica. Zresztą jeśli przejdę do ciężkiej, to nigdy pewnie nie zostanę bokserem w stylu Kliczki czy Lewisa, tylko raczej Holyfielda. Lżejszego, mniejszego, ale z zabójczą szybkością.

Bądźmy szczerzy: Gunn nie ma z Tobą szans. Co dalej? Walka w Polsce?

- Pewnie, że chciałbym walczyć w Polsce. Ale ciężko znaleźć rywala, który byłby na tyle dobry i znany, że zainteresowałby też amerykańskie stacje. Walka z Giacobbem Fragomenim [mistrz WBC] czy Olą Afolabim [tymczasowy czempion WBO] nad Wisłą byłoby wydarzeniem. Niestety tylko tam.

Więcej o Tomaszu Adamku w specjalnym serwisie Sport.pl - czytaj tutaj ?