Boks. Mariusz Wach się tłumaczy. I zapowiada swoją walkę z Wilderem

Zmęczeniem wytłumaczył Mariusz Wach swój dziwny komentarz po walce Anthony Joshua - Władimir Kliczko. W rozmowie z Mateuszem Borkiem z Polsatu pięściarz stwierdził, że nie był wówczas pod wpływem alkoholu. Poinformował też, że zwycięstwo nad Dillianem Whyte'em może otworzyć mu drogę do pojedynku o mistrzostwo świata z Deontayem Wilderem
Po zwycięstwie Joshuy nad Kliczką Wach był telefonicznym gościem studia Polsatu Sport. Świetny pojedynek na Wembley skomentował tak:



Teraz Mateusz Borek wrócił do sytuacji, chcąc poznać przyczyny dziwnej dyspozycji Wacha.





W dalszej części rozmowy z reporterem Polsatu Wach mówił o swojej walce z Whyte'em, która odbędzie się 3 czerwca w Londynie, i o następnym rywalu, po ewentualnym zwycięstwie. - To jest przepustka do pojedynku, na który wszyscy czekają, do walki o mistrzostwo świata - stwierdził 37-letni krakowianin. Na pytanie czy to ma być przepustka do Joshuy lub Luisa Ortiza, Wach odpowiedział: "Na pewno nie do Joshuy. Gdzieś Stany Zjednoczone...". Wówczas Borek zapytał czy jest możliwa walka z Wilderem. - Jest. Wiadomo, wszystko zależy od 3 czerwca. Psychicznie jestem przygotowany do tak ciężkiego pojedynku - odpowiedział Wach.

Wilder to mistrz świata federacji WBC. Amerykanin ma 31 lat, na zawodowym ringu stoczył 38 walk, wygrał wszystkie, aż 37 przed czasem. Jednym z pokonanych przez niego zawodników jest Artur Szpilka, znokautowany półtora roku temu, w dziewiątej rundzie. Wach ma 33 zwycięstwa (17 przed czasem) i dwie porażki (jedna przed czasem). Swój najważniejszy dotąd pojedynek stoczył jesienią 2012 roku, kiedy to przegrał na punkty z Władimirem Kliczką.