Zimnoch - Mollo. Komentarze po walce: "Mógł zrobić kroczek do przodu, a zrobił z pięć w tył"

Mike Mollo (21-5-1, 13 KO) znokautował w pierwszej rundzie faworyzowanego Krzysztofa Zimnocha (18-1-1, 12 KO) w walce wieczoru podczas gali "Power Punch" w Legionowie. Komentarze, które pojawiły się po walce, są dla Polaka bardzo niekorzystne i krytyczne.
Dzięki wygranej Amerykanin zdobył tytuł międzynarodowego mistrza Polski wagi ciężkiej. - Trenuję jak zwierzę i walczę jak zwierzę. Moi trenerzy to treserzy - powiedział po walce 36-letni Mollo.

Amerykanin znokautował Polaka w nieco ponad dwie minuty. Najpierw zadał Zimnochowi prawego sierpowego, po którym polski pięściarz był liczony, ale walka była kontynuowana. Po chwili Mollo rzucił się jednak na rywala i po serii ciosów posłał go na deski. - Ja tego uderzenia w ogóle nie widziałem. Gdybym zauważył, to bym się jakoś zasłonił. To był taki cios-partyzant - powiedział po walce w rozmowie z serwisem ringpolska.pl Zimnoch.

"A oni chcieli Zimnocha z Haye'em..."

Komentarze, które pojawiły się w sieci po walce, są bardzo krytyczne wobec Zimnocha. "Jeśli ktoś o ambicjach międzynarodowych przegrywa w taki sposób z pięściarzem o tak niskim statusie jak Mollo, to trzeba pisać...", "Ale jaja Zimnoch odwalił. Każdy wiedział, że Mollo poleci na KO na początku, a i tak KZ dał się znokautować. A oni chcieli Zimnocha z Haye'em...", "Zimnoch mógł zrobić kroczek do przodu, a zrobił z pięć w tył", "Zimnoch zapowiadał, że jest w życiowej formie. Proponowałbym zmienić zajęcie"









Były jednak i bardziej wyważone: "Nie każdy musi zostać mistrzem. Zimnoch ma kibiców i hejterów, wzbudza emocje. Może jeszcze dać kilka fajnych walk".

Decydujący cios oddany po komendzie?

Mimo że narożnik Zimnocha rzucił ręcznik, to po walce team Zimnocha wypomniał sędziemu, że Mollo oddał decydujący cios już po komendzie. - Doszły mnie takie słuchy - stwierdził Zimnoch. - Muszę zobaczyć powtórkę, bo kiedy walczę, to nie wiem - dorzucił Mollo. Sędzia pojedynku Leszek Jankowiak na łamach "Polsatu Sport" przyznał: - Cała akcja trwała ułamki sekund. Miałem zamiar ją przerwać, bo Zimnoch trzymał Mollo. W momencie zadania ciosu przez Mollo, Zimnoch także kontynuować swoją akcję, trzymał ręce na rywalu. Nie można powiedzieć, że opuścił ręce i został uderzony.

CJ Hussein, trener Krzysztofa Zimnocha, uważa jednak inaczej. W rozmowie z Ringpolska przyznał: - Krzysztof opuścił wtedy ręce, a Mollo go trafił. Wiedzieliśmy, że on ruszy od pierwszej rundy, bo nie boksował przez trzy lata. Wiedzieliśmy, że starczy mu sił na dwie, trzy rundy. Reszta ringowych wydarzeń była konsekwencją tego pierwszego uderzenia - to właśnie po tym ciosie walka się zakończyła.

Będzie rewanż?

Zespół Zimnocha liczy, że uda się doprowadzić do rewanżu. - Może wybiegam trochę w przyszłość, lecz liczę na to, że Mollo da nam teraz szansę rewanżu. Czasem po prostu trzeba upaść, żeby potem wstać jeszcze mocniejszym - powiedział na łamach serwisu Bokser.org promotor Zimnocha Tomasz Babiloński. - Co dalej? Odpocznę, wrócę do sali i wierzę, że promotorzy doprowadzą do rewanżu. Nie załamuję się. Wrócę do boksowania na sto procent - dodał Zimnoch. Co na to Mollo? - Jestem otwarty na rewanż. Mogę tu wrócić, bo kocham Polskę, to wspaniałe miejsce! - przyznał po walce. - Rewanż tak, ale wtedy, gdy nam dobrze zapłacą - dorzucił Sam Collona, trener Mollo.

Najważniejsze polskie walki bokserskie [TOP 11]