Artur Szpilka - Deontay Wilder. Szpilka przejdzie operacje, cztery miesiące przerwy od treningów

Około cztery miesiące od bokserskich treningów będzie odpoczywał Artur Szpilka (20-2, 15 KO), który wczoraj na gali w Nowym Jorku przegrał z Deontayem Wilderem (36-0, 35 KO) w walce o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej.
Polak w trakcie pojedynku będącego głównym wydarzeniem gali w Nowym Jorku złamał lewą ręką i wkrótce przejdzie operację kontuzjowanej dłoni. Po walce "Szpila" wyznał, że bóle lewej ręki odczuwał od początku przygotowań.

W przeszłości Szpilka miał już problemy z lewą dłonią i zdarzały mu się kilkumiesięczne przerwy. Kolejną walkę mieszkający na stałe w Teksasie Polak stoczy najwcześniej latem.

Polak znokautowany w 9. rundzie

Ciężki nokaut Artura Szpilki. Długo nic do niego nie docierało po potężnym prawym z pełnego zamachu mistrza nokautu i mistrza świata wagi ciężkiej wersji WBC Deontaya Wildera. Wynieśli go na noszach, po 10 minutach cucenia na ringu w Nowym Jorku.

Bardzo długo lekarze wisieli nad polskim pięściarzem. Spojrzał na chwilę na Kamilę, swoją dziewczynę, całą walkę przeżywała, płakała podrywała się na równe nogi, a po nokaucie przyskoczyła do ringu. Kilkanaście minut później Szpilka już rozmawiał, odpowiadał i mimo próśb lekarzy, podnosił głowę z usztywnienia kręgosłupa. Zawieziono go jednak do szpitala.

Zaczęło się od prowokacji

PDW, czyli "pozdrowienia do więzienia" na chuście na twarzy Szpilki w walce o tytuł mistrza świata.

Cięższy, mniejszy Szpilka (106 kg na oficjalnym ważeniu, 190 cm wzrostu), dwumetrowy Wilder ważył 103,5, ale masę Amerykanin rekompensował zasięgiem ramion (211 cm w porównaniu do 191 Szpilki), sprawnością, atletyzmem.

Szpilka miał przetestować to, czego - według jego trenera Ronnie Shelidsa, zajmującego się od dziewięciu miesięcy pięściarzem w Houston - jeszcze nikt rzetelnie nie wykonał. Mianowicie miał zająć się obijaniem korpusu mistrza. Miał kontrować, w kontrach wchodzić blisko rywala i uderzać doskonałą bronią mańkutów, prawym sierpowym. Jakby wyszło, byłby pierwszym polskim mistrzem świata wagi ciężkiej po nieudanych próbach Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka, Alberta Sosnowskiego i Mariusza Wacha.

Szpilka dzielnie walczył, agresywnie. Wykorzystał to, że Wilder zaczął nerwowo. Że nie wykorzystywał swojej przewagi zasięgu ramion. Szpilka wygral pierwsza rundę, był blisko wygrania drugiej. Ale stopniowo Wilder odzyskiwał animusz. Mimo, że zdarzało się, że otrzymywał potężne ciosy, pokazwyał Wilderowi, że nic mu nie jest, że chce więcej.

W dziewiątej dostał więcej

Pojedynek oglądał Rosjanin Aleksander Powietkin, który zmierzy się ze zwycięzcą w maju lub czerwcu w Barclays Center, Tyson Fury, który liczy na unifikacyjny pojedynek od kiedy sensacyjnie pokonał Władimira Kliczkę, był urodzony brooklyńczyk Mike Tyson (publiczność skandowała "Tyson! Tyson!") i Lennox Lewis - obaj niegdysiejsi mistrzowie wszech wag wersji WBC.

Między nich wszedł Szpilka, gdy wezwano go do ringu. Jego i Wildera.

Tuz przy ringu siedzieli Adamek, który dostał solidne lanie od Szpilki w Krakowie i od Witalija Kliczki we Wrocławiu, ówczesnego mistrza WBC, i Andrzej Fonfara, walczący o tytuły tej federacji. Polacy ogłuszająco dopingowali Adama Kownackiego, chłopaka z Greenpointu, a potwornie wygwizdali jego przeciwnika i wiadomo było, że zgotują Wilderowi piekło. Ponieważ kibice wykupili dziewięć tysięcy biletów, przygotowano jeszcze trzy tysiące na najwyższych trybunach Barclays Center, i tam byli ludzie, i tam też byli kibice Szpilki.

- Polacy wierzą. A ja mam szansę zmienić to, co było do tej pory [być pierwszym polskim mistrzem świata w wadze ciężkiej - rl]. Czuję szaleństwo ludzi na trybunach, ale to działa negatywnie i pozytywnie. Ja jestem takim człowiekiem, że potrzebuję tego. Ale potrafię się też wyciszyć. W tej walce nie będzie ważne ura-bura-szef-podwóra. Trzeba będzie się skoncentrować. Muszę być nowym, innym zawodnikiem niż do tej pory, nie mogę pozwolić sobie na moment przestoju w ringu. Jest to inna skala walki, i za rywala mam punchera, bijącego obszernie. Jak go trafię, to nie ma bata, żebym odpuścił - mówił Szpilka sport.pl przed walką.

Od początku Szpilce przeciwnik się nie podobał. Miał mu za złe wypowiedzi, że "jest nikim", i nie wiadomo, ile było w tym próby promowania pojedynku, czy napędzania się, zbierania energii, aby móc wejść na wyższy poziom. W każdym razie krótka szarpanina na tarasie widokowym nowego WTC na Manhattanie była autentyczna, autentycznie trzeba było ich rozdzielać. - Aż mnie ręka bolała, kiedy odciągałem Artura, aby jakiegoś głupstwa nie zrobił - powiedział jego polski współpromotor Andrzej Wasilewski podczas oficjalnego ważenia, kiedy rywale się przekrzykiwali, a Szpilka rwał się, aby znów pokazać, że nie boi się nikogo.

- Ale będzie między nami zła krew, bo ja mu nie odpuszczę wygadywanych głupot. Biorę je pół żartem, pół serio. Sam sobie nakręca bicz tym, co gada. Oczywiście jest mistrzem świata, ale po co mu to. Ja gadałem takie rzeczy przed walką z Bryantem Jenningsem i wiadomo, jak się skończyło [druzgocącą porażką Szpilki przez nokaut - rl]. Sam sobie nie narzucam presji. Nic nie muszę. Mogę i chcę, a to już jest bardzo dużo. Wszystko jest w mojej głowie, i naprawdę dużo pracowałem, aby tak się czuć. Słuchajcie, Wilder jest to duży zawodnik, ale braki ma niesamowite - mówił.

Na godziny przed początkiem walki zrelaksowany Artur Szpilka prosto z hotelowego pokoju postanowił wysłać do kibiców specjalny komunikat. Pewny siebie Polak zdradza m.in. co jadł na śniadanie oraz tym, że nie może się doczekać aż zdobędzie "pierwszego polskiego mistrza świata".

Teraz czekają go lekarskie badania i powrót, najpierw do zdrowia, potem do formy.

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź? Ringpolska.pl ?


Seksowne ring girls ozdobą walki Artura Szpilki z Deontayem Wilderem [ZDJĘCIA]




Więcej o: