Pacquiao - Mayweather. Coraz bliżej do walki wartej setki milionów, a może miliard (!) dolarów

Manny Pacquiao zmierzy się z Floydem Mayweatherem jr.? To niemal przesądzone. Rozmowy sa na etapie: "czy przegrany będzie miał prawo do rewanżu". Byłaby to jedna z najważniejszych walk bokserskich w historii świata, porównywalna do starć Muhammada Alego. W dodatku warta największe pieniądze.
Wszystko wskazuje na to, że po nieudanych podejściach przez cztery lata walka dwóch bodaj najlepszych pięściarzy bez względu na wagę rzeczywiście się zbliża - być może dojdzie do niej już w maju. Według trenera Freddiego Roacha z ekipy Pacquiao rozmowy są na etapie uzgodnienia, czy Mayweather w przypadku porażki będzie miał prawo do rewanżu. Pacquiao nigdy wcześniej tak entuzjastycznie nie wypowiadał się o pojedynku z Amerykaninem. - Walka musi się odbyć. Jesteśmy to winni kibicom - mówił pięściarz, który zarobił w ringu 300 mln dol. I który ma kłopoty finansowe, bo filipiński urząd skarbowy żąda od niego 75 mln dol. zaległych podatków.

Promotor Manny'ego Bob Arum twierdzi, że w sprawie pojedynku spotkali się już szefowie telewizji CBS/Showtime (Maywaether jest związany z nią jednym z największych kontraktów w historii boksu - ok. 250 mln dol. za sześć walk, z których stoczył już cztery) i TimeWarner/HBO, która pokazuje starcia Filipińczyka. Już raz doszło do porozumienia między rywalizującymi stacjami - w 2002 r. Lennox Lewis związany z HBO walczył z Mikiem Tysonem z Showtime.

Czy Arum podniesie słuchawkę?

Inne przeciwności też zostały ponoć usunięte - Pacquiao zgodził się na wyrywkowe testy antydopingowe oraz na podział honorarium 4:6 na korzyść Amerykanina, nie bez znaczenia jest również odejście z promotorskiej grupy Golden Boy - zajmującej się interesami Mayweathera - Richarda Schaeffera, niechętnego współpracy z Arumem. - Co teraz musi się zdarzyć, aby doszło do walki? - zapytali 81-letniego Aruma dziennikarze w Macao. - Muszą podnieść słuchawkę - odpowiedział promotor.

Arum był w Macao w Chinach, gdzie Pacquiao wygrał w niedzielne południe z Chrisem Algierim i obronił tytuł mistrza świata wagi półśredniej wersji WBO. Wygrał na punkty, choć miał nowojorczyka sześć razy na deskach. "New York Times" żartuje, że pewnie połowy z 350 osób, które przyleciały z Filipin do Macao dwoma odrzutowcami, Manny w ogóle nie zna, że w jego apartamencie w każdej sekundzie po walce przebywało ze 100 osób, ale kto to był, skąd się wziął, dlaczego tyle zjadł i wypił? Była na przykład cała drużyna koszykówki, w której zagrał krótko Manny i której jest półtrenerem.

W tym szaleństwie jest metoda - mianowicie zauroczyć Chińczyków, spowodować, aby zbaranieli, oślepić ich blichtrem, zaimponować, zaszczepić im zainteresowanie boksem jako wydarzeniem cyrkowym. Bo przecież cyrk uwielbiają. Oceniano, że walkę Pacquiao z Algierim mogło oglądać około 300 mln osób. Jeśli Chińczycy przekonają się do systemu pay-per-view - wyniki sprzedaży są na razie rozczarowujące, nie osiągają nawet 100 tys. zakupów - i do Pacquiao jako cud-zjawiska nie z tej ziemi, 35-letni Filipińczyk będzie miał ważną kartę przetargową w rozmowach z Mayweatherem.

Co łączy Mayweathera, Papieża i Miley Cyrus?

Po drugiej stronie Pacyfiku też nie jest normalnie. 37-letni niepokonany Mayweather kupuje bentleye, rolls-royce'y, jakby to były trampki, fruwa swoim odrzutowcem po burgery do Los Angeles jak Elvis.

A jednak wielka część Ameryki ma na jego punkcie fioła. Trudno inaczej wyjaśnić, że boks - sport być może piękny, ale brutalny, dla specyficznej, dość wąskiej grupy fanów - w wykonaniu Mayweathera okazuje się ogólnoamerykańskim wydarzeniem. W 2013 r., kiedy bił się z Meksykaninem Saulem Alvarezem, Amerykanie szukali w internecie informacji o walce niemal równie często jak o wyborze nowego papieża, procesie George'a Zimmermana lub bulwersującym, kipiącym seksem występie Miley Cyrus podczas przyznawania nagród MTV.

Jeśli Chińczycy wezmą się do kupowania transmisji, jeśli złoty romans z Ameryką Floyda będzie trwał, to - jak piszą dziennikarze w USA - pojedynek może odfrunąć z pozycji wydarzenia za 300 mln dol., co już byłoby rekordem świata, do hitu za mld dol., kwotę niewyobrażalną i nie do odparcia.

Najbardziej lukratywne pojedynki w systemie pay-per-view w USA

1. Maj 2007 Oscar de la Hoya - Floyd Mayweather jr 2,40
2. Wrzesień 2013 Mayweather - Saul Alvarez (mimo że walkę kupiło mniej osób, była najbardziej zyskowna w historii boksu) 2,20
3. Czerwiec 1997 Evander Holyfield - Mike Tyson II 1,99
4. Czerwiec 2002 Lennox Lewis - Tyson 1,97
5. Listopad 1996 Tyson - Holyfield 1,59
6. Sierpień 1995 Tyson - Peter McNeeley 1,55
7. Maj 2012 Mayweather - Miguel Cotto 1,50
8. Kwiecień 1991 Holyfield - George Foreman 1,40
9. Wrzesień 1999 Oscar de la Hoya - Felix Trinidad 1,40
10. Maj 2010 Mayweather - Shane Mosley 1,40
Kolejno: data, walka, suma wykupionych abonamentów w milionach Dopiero 12. pod względem zakupów jest walka Manny Pacquiao - Shane Mosley (1,3 mln), ale potem na liście jest seria bardzo atrakcyjnych pojedynków Filipińczyka z lat 2008-11, które przyciągnęły aż 1,25 mln osób - z de la Hoyą, Cotto, Juanem Manuelem Marquezem (pierwszy rewanż). Walkę Tysona z Andrzejem Gołotą w 2000 r. zakupiło 450 tys. widzów.

Co ty wiesz o filmach sportowych? [QUIZ]


Kto wygrałby walkę Mayweather - Pacquiao?