Briggs do Kliczki: Będę mu siedzieć na tyłku

42-letni Shannon Briggs (51-6-1, 45 KO), który w czwartek wparował na salę treningową i werbalnie zaatakował Władimira Kliczkę (61-3, 51 KO), ogłosił, że wraca na ring i wkrótce rozpocznie pochód przez wagę ciężką. Jego końcowym etapem ma być oczywiście starcie z ukraińskim czempionem.
Więcej o boksie w serwisie Bokser.org ?

- Chcę wznowić karierę, ale chcę, żeby wszystko potoczyło się szybko. Nie mam czasu na zabawy, siedzę w tym od ponad 27 lat, zamierzam więc znokautować paru facetów i pójść po grubą rybę, Władimira Kliczkę - powiedział "The Cannon".

Jak można się było spodziewać po czwartkowym incydencie, prawo do walki z Ukraińcem Amerykanin zamierza sobie wywalczyć częściowo w ringu, a częściowo w mediach. - Będę go ścigać, będę tam, gdzie on. Jak będzie się kładł spać, będę obok. Nie jestem homo, ale będę mu siedzieć na tyłku. Jestem nakręcony i zmotywowany, chcę wznowić karierę. Jestem ostatnim amerykańskim mistrzem świata w wadze ciężkiej i patrząc na jej obecny stan, jedynym, który może zdobyć pas. Wilder, Arreola, żaden z nich nie ma na to szans, oni tylko szukają wypłaty. Mam 42 lata, ale jestem w formie, nawet lepszej niż wtedy, gdy miałem 22. Chcę to zrobić szybko, chcę być mistrzem już teraz! Do tej pory tylko bawiłem się w boks. Wyobraźcie sobie, co będzie, jak zajmę się tym na poważnie! - stwierdził.

Briggs wyjaśnił też, że były inne powody, dla których pojawił się na sali treningowej, w której przebywał mistrz świata. - Widziałem niedawno Władimira, a on się słowem nie odezwał. Wszyscy z jego teamu pytali, co tam u mnie słychać, jemu zaś wydaje się, że jest za dobry, aby w ogóle ze mną rozmawiać - tłumaczy.