Sport.pl

Boks. Mayweather zdeklasował Alvareza

Floyd Mayweather (45-0, 26 KO) potwierdził swój geniusz, w pięknym stylu odprawiając niepokonanego wcześniej Saula Alvareza (42-1-1, 30 KO). "Money" wygrał z 23-letnim rywalem wszystkie rundy, choć sędziowie starali się ze wszystkich sił sprawić, by ta porażka nie wyglądała tragicznie w rekordzie "Canelo". Jeden z nich wytypował nawet remis
Pierwsza runda była typowo rozpoznawcza. Sędziowie zapewne przyznali ją Floydowi za kilka celnych lewych prostych. Jakkolwiek "Canelo" przygotował plan, w pierwszych kilku minutach nie potrafił go realizować. W trzeciej odsłonie wciąż warunki dyktował "Money". Młodemu Meksykaninowi brakowało zdecydowania. Czekał, jakby oszczędzał siły na dalsze rundy i obudził się dopiero po przyjęciu dwóch mocnych prawych sierpowych od Floyda.



Obraz walki nie zmienił się w czwartym starciu. Mayweather dominował i poczuł się nawet na tyle pewnie, że w pewnym momencie wyprowadził długą kombinację ciosów na tułów i głowę. Alvarez przy kilku okazjach starał się odpowiadać, ale do celu dochodził z rzadka jedynie pojedynczy lewy prosty. W piątej rundzie "Canelo" poczynał już sobie nieco śmielej. Trafił lewym sierpowym przy linach i chwilę później kontrował prawym podbródkowym, ale wywołało to jedynie uśmiech na twarzy Floyda. "Money" przejął inicjatywę w końcówce i znów na jeden cios Meksykanina odpowiada trzema lub czterema swoimi.



W ringu okazało się, że Alvarez nie potrafi wywierać presji, dzięki czemu Mayweather mógł się czuć bardzo bezpieczny, bo sam doskonale poruszał się po ringu i kontrolował dystans. W siódmej rundzie Floyd ośmieszał Saula i kiedy całkowicie bezradny Meksykanin przyjmował kolejne ciosy, stojąc za nieszczelną gardą i czekając na cud, przez moment zdawało się, że walka może wkrótce zostać przerwana. Wtedy jednak "Canelo" musiał przypomnieć sobie o 80 milionach kibiców, którzy oglądają go w Meksyku i trafił bezpośrednim prawym.



Alvarez przebudził się na dobre, jeśli można użyć takiego stwierdzenia, w rundzie ósmej. W końcu postanowił wziąć się do pracy i w niezbyt umiejętny sposób starał się skracać ring i wywierać pressing. Zebrał przy tym całe mnóstwo czystych ciosów Floyda, ale przynajmniej pokazał, że chce wygrać walki i zamierza zrobić coś w tym kierunku. Nie było jednak mowy o żadnej diametralnej zmianie obrazu tej potyczki.



Saul przegrywał każdą sekundę każdej minuty każdej rundy i przed dwunastą rundą mógł jedynie liczyć na cud. Nic takiego nie miało jednak miejsca, a "Money" udowodnił swą niezwykłą klasę, wygrywając również dwunaste starcie. Ostateczna punktacja: 114-114, 116-112 i 117-111. Mayweather zarobił za walkę rekordową gażę - 41,5 mln dol. Na konto "Canelo" wpłynęło 10 mln.

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Bokser.org »




Skrót walki Mayweather - Canelo - udostępniony dzięki Orange Sport:



Więcej o:
Komentarze (9)
Boks. Mayweather zdeklasował Alvareza
Zaloguj się
  • mateuszcz22

    Oceniono 9 razy 7

    Szacunek dla mistrza! ;)

  • saintfromboston

    Oceniono 15 razy 11

    Oglądając walkę, przypomniał mi się pojedynek Kmicica z Wołodyjowskim w Potopie i czekałem, kiedy Mayweather powie do Canelo: "Waść machasz jak cepem". Mnóstwo ciosów w powietrze po niesamowitych unikach Floyda. To prawdziwy geniusz i sama ambicja na niego nie wystarczy. Alvarez musi się jeszcze długo uczyć. Słowa Floyda o tym, że może przegrać dopiero za jakieś 20 lat są prawdziwe i nie były czczą przechwałką. Może Pacman mógłby powalczyć, ale chyba jeszcze nie teraz.

  • 56marek

    Oceniono 9 razy 7

    Bo mistrzem może być tylko jeden, więc proszę "znawców" nie wysilajcie się . Walka była moim zdaniem ciekawa a wygrał lepszy jak to w sporcie i w życiu.!!!

  • gogul.2

    Oceniono 15 razy 15

    Mayweather artysta ringu !

  • zwierzok

    Oceniono 142 razy 132

    Nie sposób się nie zgodzić z Autorem. Floyd to czysty geniusz. Ośmieszył Alvareza. Canelo wszedł na ring myśląc, że da lekcję Floydowi, a po pierwszej rundzie chyba skapnął się, że to on jest egzaminowany. Nieprawdopodobny refleks, szybkość, przegląd pola, skracanie dystansu, wykorzystanie geometrii ringu. To prawdziwy Mistrz.

    Co do punktacji. Sędzia, który dał remis powinien wylądować w więzieniu (swoją drogą, to chyba ten sam, który punktował 115-113 dla Bradleya w walce z Pacquiao, więc ma już trochę za uszami). Nawet 117-111 to mocno kontrowersyjny werdykt. Sam punktowałem 119-109, choć 118-110 (patrząc przychylnym okiem na Canelo) też byłoby do przyjęcia. Odnoszę nieodparte wrażenia że Oscar szykował wałek na Floydzie i przy bardziej wyrównanej walce, oszukaliby Mayweathera. Na szczęście geniusz wziął sprawy w swoje ręce i nie pozostawił żadnych wątpliwości kto jest lepszy.

    Jeszcze 4 walki dla Showtime. Pewnie następny będzie Garcia, a potem? Może Pacman oderwie się od pazernego Aruma i będziemy mieli - choć po czasie - tę długo wyczekiwaną walkę (pod warunkiem, że Filipińczyk odbuduje się w walce z Riosem). A Canelo? 23 lata, cała kariera przed nim, więc nie ma co spisywać go na straty. Do tej pory walczył z bokserami, dzisiaj walczył z artystą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX