Boks. Szok w obozie Mariusza Wacha

Niemiecki ?Bild? doniósł w poniedziałek, że po walce Mariusza Wacha z Władimirem Kliczką w organizmie Polaka wykryto obecność sterydów anabolicznych, o czym poinformował przedstawiciel Niemieckiej Federacji Boksu Thomas Putz. Doniesienia wywołały prawdziwą burzę w obozie Wacha. Polak w rozmowie z Bokser.Org ucina spekulacje do momentu otrzymania oficjalnych wieści.
- Nie wypowiadam się na ten temat, dopóki nie dostanę oficjalnych dokumentów dotyczących tej sprawy. Oczywiste jest, że nie brałem żadnego dopingu i nigdy świadomie bym tego nie zrobił - opowiadał zszokowany 32-latek.

W mocniejszych słowach wypowiada się promotor Wacha, Mariusz Kołodziej. Szef Global Boxing wytyka Niemcom niekompetencję.

- To, co się stało, to kompletny brak profesjonalizmu ze strony niemieckiej. Nie wierzę w doniesienia niemieckiej prasy. Jeżeli to miała być prawda, to najpierw informuje się stronę najbardziej zainteresowaną, czyli mnie i samego Mariusza Wacha. Powtarzam, to kompletny brak profesjonalizmu. Dopóki nie otrzymam oficjalnych dokumentów dotyczących tej sprawy, nie zamierzam nic komentować - dodał Kołodziej.

Do mistrzowskiej walki o pasy WBA, IBF, WBO i IBO doszło 10 listopada w Hamburgu. Nasz pięściarz przegrał na punkty po dwunastu rundach, inkasując mnóstwo potężnych ciosów Ukraińca.