Boks. Lennox Lewis: Nie chcę powtórzyć błędów Alego, Jordana i Bruce'a Lee

1 kwietnia były absolutny mistrz świata w wadze ciężkiej Lennox Lewis poinformował o tym, że zamierza wrócić na ring, aby po dziewięciu latach ponownie zmierzyć się z Witalijem Kliczką. Oczywiście był to primaaprilisowy żart, ale i tak wzbudził on gorącą dyskusję w świecie boksu. Jak mówi Lewis, nawet część jego przyjaciół dała się nabrać. Brytyjczyk odpowiedział również na pytania związane z braćmi Kliczko, tęsknotą za boksem, a także zdradził, który pojedynek w jego karierze był najlepszy.
O swoim żarcie: To zabawne, ale nawet niektórzy przyjaciele mówili mi: "Jesteśmy gotowi znowu walczyć wspólnie z tobą" albo "Jeśli takie jest twoja decyzja - wspieramy cię w niej". Nabierałem ich jeszcze jakąś minutę i dopiero potem powiedziałem prawdę. Zaczynali się śmiać: "Niezły z ciebie żartowniś". Ludzie tak naprawdę nie wiedzą o mnie jednego - ja naprawdę lubię żartować.

O tym, czy nie nudzi mu się bez boksu: Nie, nie tęsknię za dostawaniem ciosów w twarz. Jest natomiast smutek, że nikt nie daje ludziom takich walk jak ja. Popatrzmy na walkę Witalija z Chisorą. Dereck uderzył go w policzek, co było z jego strony brakiem szacunku dla dyscypliny. Jak można bić w policzek mistrza świata w wadze ciężkiej?

O tym, co nie pozwala mu wrócić na ring: Każda decyzja, od której zależy twoje życie i przyszłość, jest bardzo ważna. Zawsze byłem fanem Muhammada Alego, właśnie z jego powodu zostałem bokserem. Kiedyś oglądaliśmy go w telewizji i powiedziałem: "Fascynuje mnie ten człowiek". Wszyscy naokoło zaczęli mi mówić: "No tak, ale popatrz co się z nim stało. Widzisz, co zrobił z niego boks?". Właśnie wtedy zdecydowałem, że odejdę z boksu w dobrym momencie, w kwiecie swoich sił, jednak osiągnąwszy wcześniej wszyskie swoje cele.

Uwielbiam Muhammada Alego, Bruca Lee i Michaela Jordana. Wszyscy oni byli wybitnymi atletami, prawdziwymi ikonami sportu. Jednak trzeba uczyć się na ich błędach. Jordan był wielkim koszykarzem, ale kiedy wrócił do sportu w 2001 roku, nie był już tym kim wcześniej. Wiem, że większość bokserów wagi ciężkiej wracała do boksu. Dlaczego? Jest wiele przyczyn, a pieniądze są tylko jedną z nich. Drugą jest tęsknota za sławą. Ludzie zaczepiają cię na ulicy i mówią: "Jesteś mistrzem! Mógłbyś nam podarować jeszcze jedną wielką walkę?". Wierzy się we własne siły, jednak czas nieubłaganie puka twoich drzwi.

Czasem po obejrzeniu walki mam wrażenie, że mogę wyjść do ringu i rozprawić się z nimi wszystkimi. Potem jednak idę spać, mija dzień i w ciągu tego dnia odradzam sobie powrót. Mówię sobie: "Okej, w boksie zarobiłeś miliony. Spróbuj zająć się czymś innym. Osiągnąłeś już swoje cele, czas postawić przed sobą następne i starać się je spełnić".

Mój syn często mnie zadziwia - przynosi różne DVD z nagraniami moich walk i zadaje mi pytania. Lubię oglądać swoje walki i kiedyś sam nagram do nich komentarz i wydam na DVD. Opowiem też, co przeżywałem przed walką i po niej, jakie były moje wrażenia.

O Witaliju i Władimirze Kliczko: To dobre, miłe chłopaki, ale oni wychowali się na czymś innym niż ja. Ja zachwycałem się Muhammadem Alim i Marvinem Haglerem. Wszystko zależy od tego, z jakim trenerem pracujesz. Jeśli trafiasz pod rękę trenera starej szkoły, powie ci on, że wszysko zależy od psychiki. Jeśli masz złamaną rękę, ale druga jest zdrowa - wykorzystaj ją. Mówisz, że masz kontuzję i nie możesz biegać? Coś ty? Jeśli stoisz i oddychać, to biegać też możesz. Biegać nie możesz tylko wtedy, kiedy jesteś martwy. Tego uczą trenerzy starej szkoły.

Bracia Kliczkowie wychowywali się w miejscach, gdzie pojmowanie boksu jest zupełnie inne. Jeśli przytrafi im się jakaś kontuzja, to od razu biegną leczyć ją u najlepszch lekarzy. My myślimy w zupełnie inny sposób. Rozumujemy tak: "Mam kontuzjowaną nogę czy rękę i nie mogę jej wykorzystać, ale będę walczyć aż mnie wyniosą z ringu. Oni z kolei myślą: "Nie, nie wolno dopuścić do pogłębienia się urazy, trzeba go wyleczyć". To odbija się na boksie w ich wykonaniu. Skupiają się na zbieraniu punktów. Zapomnieli czym jest boks. Zapomnieli, że w ringu trzeba być gladiatorem. Ludzie chcą zobaczyć, jak pozbawiasz swojego rywala przytomności lub przynajmniej próbujesz to robić.

O odpowiedziach na krytykę: W mojej karierze musiałem przejść wiele testów, jedne z trudniejszych były takie: "Czy ma wystarczająco dużą wytrzymałość?", "Czy ma instynkt zabójcy?", "Czy ma serce wojownika?". Każdą swoją walką dawałem odpowiedzi na te pytania. Larry Merchant był moim wielkim krytykiem. Mówił, że zadaję za mało lewych prostych. Pracowałem więc nad swoim jabem na treningach, w walce zadawałem ich o wiele więcej niż wcześniej. Mogłem więc usłyszeć: "W końcu zadaje dużo prostych!". Chciałem odpowiadać na krytykę i te odpowiedzi mnie uwiarygodniały. George Foreman też mnie krytykował. Mówił: "Lennox powienien wywierać większą presję, zadawać więcej lewych prostych". I w następnej walce właśnie to robiłem - brałem jego rady do sera, w końcu on już tę drogę wcześniej przeszedł.

O swojej najlepszej walce: (po dłuższej przerwie) Druga walka z Rahmanem. To był cudowny wieczór, dzięki któremu mieliśmy znakomite Boże Narodzenie!

Wszystko o boksie - znajdziesz na Bokser.org ?