Trener Kliczki: Bojcow bez szans z Witalijem

W piątkowy wieczór w Kolonii okazję do spotkania ze swoim byłym podopiecznym Denisem Bojcowem miał Fritz Sdunek.
Były szkoleniowiec niemieckiej grupy Universum Box-Promotion w Lanxess-Arenie stał w narożniku mistrza świata WBA w wadze średniej Feliksa Sturma. W jednej z przedwalk Bojcow pokonał na punkty Dominicka Guinna.

Ostatnio za sprawą promotora rosyjskiego boksera Waldemara Klucha zrobiło się głośno o możliwej walce z Witalijem Kliczką, mistrzem świata federacji WBC w kategorii ciężkiej. Trenerem 40-letniego Ukraińca jest właśnie Sdunek, który przed zwycięską potyczką Sturma z Sebastianem Zbikiem uważnie przyglądał się 26-letniemu Bojcowowi.

- Niestety mogłem obejrzeć tylko pierwszych sześć rund walki Denisa, po czym musiałem udać się do szatni na rozgrzewkę z Feliksem. Tych sześć rund jednak mnie nie przekonało. Prawdziwej walki było mało, gdyż Denis nie wykorzystywał swojej siły ciosu. Z drugiej strony Guinn nigdy nie przegrał przed czasem, dlaczego więc miałby go znokautować Bojcow? Denis potrzebuje doświadczenia, więc może to i dobrze, że walka potrwała pełen dystans - komentuje niemiecki szkoleniowiec.

Zajmujący drugą lokatę w rankingu WBC Bojcow jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do walki ze starszym Kliczką. Sdunek nie sądzi, aby w ewentualnym starciu z "Dr Żelazną Pięścią" Rosjanin mógł mu zagrozić, podobnie jak młodszemu z ukraińskich braci Władimirowi, posiadaczowi pasów IBF, IBO, WBA i WBO.

- Sugerując się występem przeciwko Guinnowi, Denis nie miałby z Witalijem szans. Bojcow potrzebuje jeszcze dwóch-trzech walk, aby nabrać niezbędnej w tym sporcie pewności siebie. Sądzę, że nie dojrzał jeszcze do pojedynku z Witalijem lub Władimirem - twierdzi Sdunek, który z Bojcowem pracował od samego początku jego zawodowej kariery (wrzesień 2004) do swojego odejścia z Universum na jesieni 2009 roku.