Londyn 2012. Boksowała by schudnąć. Pani kapral powalczy na Igrzyskach o medal?

Kapral Romina Marenda nigdy nie spodziewała się spotkania z inną kobietą w ringu. Dziś jest jedną z największych włoskich nadziei na medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie. A wszystko zaczęło się od chęci zrzucenia wagi
Damski boks to nowa dyscyplina na Igrzyskach Olimpijskich. Jedną z najciekawszych zawodniczek, które prawdopodobnie wystąpią w turnieju olimpijskim jest zawodowa wojskowa - Romina Marena boksująca w wadze lekkiej.

- To wszystko jest jak sen - opowiada bokserka, która ostatnie kilka miesięcy poświęciła na treningi z innymi włoskimi reprezentantkami (m.in. z kapitan kadry Valerią Calabrese) w wojskowym centrum sportowym pod Rzymem. Pani kapral bierze udział w specjalnym programi szkoleniowym. Calabrese, która podczas IO ma największe szanse na złoto, nie jest wojskową, ale dostała zgodę na korzystanie z ośrodka.

27-letnia Marenda zaczęła boksować, żeby... zrzucić wagę. Pracowała wtedy w jednym z muzeów w swoim rodzinnym mieście - Vicenzie. Na ringu ciężko harowała, szybko uświadamiając sobie, że ma szanse na sukcesy, a nawet występ na Igrzyskach Olimpijskich.

- Ta decyzja zmieniła moje życie - opowiada bokserka, która profesjonalne treningi rozpoczęła w 2009 roku, po tym jak zdecydowała się wstąpić do włoskiego wojska. Tylko dlatego, by mieć lepsze warunki treningowe. Dziennikarze często pytają ją o ewentualność udziału w wojnie. - Mam nadzieję, że mnie wezmą w ostatniej kolejności - przyznaje z uśmiechem. - Nie jestem prawdziwym wojskowym. Jestem wojskowym bokserką. Moją pracą jest boksowanie - dodaje.

Marenda ma 170 centymetrów wzrostu i jest wyższa niż inne włoskie zawodniczki, jednak dużo niższa niż koleżanki zza granicy. Świetnie mówi po angielsku i ma zamiar zmienić opinię, że boks nie jest sportem dla kobiet.

- Nie sądzę by istniały sporty przeznaczone dla mężczyzn i kobiet. Tak samo jest z tańcem - każdy może to robić. Jesteśmy po prostu sportowcami. Jeśli tylko chcesz sprawdzać się w czymś coś co lubisz, nie ma podziału na kobiety i mężczyzn - mówi Marenda, dziś jedna z największych nadziei Włochów na medal podczas IO w Londynie. Szansę na zakwalifikowanie się do turnieju będzie miała już w maju - podczas turnieju w Chinach.

Czy w Londynie może powalczyć o podium? Z jednej strony Marena zdobyła brązowy medal podczas październikowej próby w Londynie. Z drugiej, w ostatnim prestiżowym turnieju w Bułgarii odpadła już w pierwszej rundzie. Dlatego to Calabrese wydaje się być pierwszą włoską nadzieją.

- Zawsze potrzebne jest szczęście. Potrzebuję dobrego losowania. Największą faworytką jest mistrzyni świata i Europy - Irlandka Katie Taylor - ucina dyskusję Marena.