Boks. Proksa znów powalczy w Niemczech. Ze Żbikiem

Grzegorz Proksa szykuje się bicia kolejnego niedawnego mistrza świata z Niemiec. Po imponującym pokazie boksu i znokautowaniu Sebastiana Sylvestra do walki z Polakiem stanie prawdopodobnie Sebastian Żbik. - Znów pojedynek w Niemczech, ale już widać, że nie mam z tym problemu - powiedział Proksa
Niepokonany Proksa żałuje tych Niemiec, bo jeszcze nigdy nie bił się w Polsce. I teraz też nie będzie.

Przetarg na pojedynek obu pięściarzy wygrała w Rzymie firma Sturm Box-Promotion, należąca do wielkiego niemieckiego koncernu handlującego prawami UFA Sport i do mistrz świata wagi średniej wersji WBA Feliksa Sturma.

Pieniądze nie są imponujące, jeśli porównać je z gażami megagwiazd walczących w Ameryce - Proksa i Żbik otrzymają do podziału 176 tys euro. Ale są to jednocześnie bodaj największe honoraria w walce o tytuł mistrza Europy wagi średniej. Należy on do Polaka. Dzięki temu Proksa otrzyma 60 procent kwoty, Niemiec resztę.

- Pieniądze to nie wszystko. Ważne, że Żbik to atrakcyjny rywal. Traktuję go jako niepokonanego, choć według sędziów z Julio Cesarem Chavezem Juniorem przegrał. Zwycięstwo nad nim otworzyłoby nowe, wielkie perspektywy, dałoby możliwość pojedynku o mistrzostwo świata i poważnego zaistnienia na rynku niemieckim, najmocniejszym w Europie - mówi Krzysztof Zbarski, zajmujący się karierą polskiego pięściarza.

Zbarski twierdzi jednak, że Żbik (29 lat, 30 zwycięstw, 10 nokautów - czyli zaledwie nieco ponad 30 procent - 1 porażka) może się jeszcze wycofać z pojedynku, a nawet uważa, że szanse na zorganizowanie go są tylko nieco większe niż pół na pół. - Płochliwy ten Żbik - potwierdza opinię promotora Proksa (27 lat, 26 zwycięstw, 19 nokautów) i dodaje. - Jesteśmy na razie w połowie drogi do walki. Jeśli uda się ją zorganizować, będzie najważniejsza w karierze.

Odrzucając przeciwnika Niemiec musiałby jednak zapłacić 30 tys euro kary, oprócz innych niedogodności. - Zdarzało mu się płacić większe kary. Z drugiej strony czasy są takie, że Żbik może mieć kłopoty ze znalezieniem przeciwnika za większe pieniądze - mówi wciąż sceptyczny Zbarski.

Formalnie pojedynek powinien odbyć się w 60 dni od przetargu, ale zwykle strony dogadują się między sobą. Najprawdopodobniej dojdzie do niego w marcu, jeśli płochliwy Żbik podpisze kontrakt.

Leworęczny Proksa w październiku w Neubrandenburgu pokonał byłego mistrza świata Sebastiana Sylvestra w niesłychanie efektownym stylu. Walczył - jak zwykle - z nisko opuszczonymi rękawicami, na pierwszy rzut oka nonszalancko, niby nie przywiązując wagi do obrony. Jednak po trzech rundach mistrz defensywy Sylvester, mimo wysoko postawionej gardy wyglądał żałośnie, jak kierowca trabanta po zderzeniu z kamazem. Proksa dominował dzięki szybkości nóg i rąk. Nigdy nie było go tam, gdzie właśnie trafiał rozczarowany Niemiec.

Żbik przegrał dotąd zaledwie jeden pojedynek - właśnie z Chavezem, tracąc tytuł mistrza świata wersji WBC. Po raz pierwszy od pięciu lat zgodził się walczyć poza granicami Niemiec. W czerwcu w Los Angeles Niemiec dominował w pierwszych rundach ostrej bijatyki, ale później niepokonany w 44 walkach syn wielkiego Julio Cesara Chaveza, idola Meksyku, rozpoczął ofensywę. Ciosami na tułów osłabił Żbika. Niemiec po 10. i 11. rundzie ledwo wracał do narożnika. Mimo to fantastycznie finiszował w ostatnim, królewskim starciu. Sędziowie byli podzieleni - jeden z nich przyznał remis, dwóch zwycięstwo Chaveza.

Proksa - tak jak w Neubrandenburgu w starciu z Sylvestrem - nie będzie sam. W szatni pomogą mu poczuć dobrą atmosferę walki koledzy z zaprzyjaźnionej grupy promotora Andrzeja Wasilewskiego, z którymi trenuje w Warszawie i nie tylko: Artur Szpilka, Dawid Kostecki i inni.

Na czas przygotowań Proksa zarzuci prace w zarządzie banku spółdzielczego w Węgierskiej Górce. - Nie muszę się martwić, bo wyniki mamy w banku znakomite. Wykonane 100 procent zadań na ten rok - mówi polski pięściarz.