Boks. Minimalna wygrana Pacquiao z Marquezem

W pojedynku wieczoru gali w Las Vegas po nieoczekiwanie wyrównanych dwunastu rundach Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) pokonał na punkty "dwa do remisu" Juana Manuela Marqueza (53-6-1, 39 KO), broniąc tytułu mistrza świata WBO wagi półśredniej.
Trzecia filipińsko-meksykańska konfrontacja, która miała być kolejną ringową wojną i w której zdecydowanym faworytem był "Pacman", w pierwszych czterech rundach okazała się być walką bardzo taktyczną, bo skazywany na porażkę, jednak znakomicie przygotowany Marquez postawił między linami na swoją technikę i szybkość, momentami perfekcyjnie trafiając króla rankingów P4P bezpośrednim prawym.

Piąta runda należała do "Dinamity", zaś w szóstej obaj pięściarze powrócili do ringowych szachów. Siódma odsłona ponownie na korzyść szybkiego, precyzyjnego i bijącego w wielu płaszczyznach Marqueza. Ósma runda miała bardziej wyrównany przebieg. W dziewiątej odsłonie Pacquiao podkręcił mocno tempo, ale wciąż brakowało mu szybkości i precyzji, przez co zainkasował kilka soczystych kontr Meksykanina.

Ostatnie trzy odsłony bez wyraźnej przewagi żadnego z boskerów. Pacquiao nadal brakuje precyzji w ofensywie, jednak i Marquez traci swoją dynamikę i ostatecznie o wyniku walki, w której nieco lepszy wydawał się Marquez, muszą zadecydować sędziowie, którzy punktują 114-114 oraz 115-113 i 116-112 dla "Pacmana".

Po ostatnim gongu Marquez był pewien wygranej, z kolei zawiedziony Pacquiao nie uniósł rąk w geście zwycięstwa. Sędziowie zaskoczyli jednak wszystkich, gdyż dwaj z nich przyznali wygraną Filipińczykowi. Część fanów ten werdykt przywitała gwizdami.

Wszystko o boksie na Ringpolska.pl ?