Boks. Joe Frazier nie żyje

Zmarł jeden z najwybitniejszych bokserów w historii - Joe ?Smokin? Frazier. Zdobywca dwóch pasów wagi ciężkiej w poniedziałek przegrał walkę z rakiem wątroby. Miał 67 lat. Rodzina poinformowała o śmierci byłego sportowca późnym wieczorem, czyli o 5 rano polskiego czasu.
Frazier od kilku dni przebywał w hospicjum w Filadelfii. Nowotwór wątroby zdiagnozowano u niego zaledwie miesiąc temu. - Robimy wszystko, co tylko możemy. Skłamałbym jednak, gdybym zaprzeczył, że sytuacja jest bardzo poważna - mówił kilka dni temu menedżer Leslie Wolff.

Ostatnie chwile życia Frazier spędził w swoim domu - "My, rodzina... Smokin' Joe Fraziera, z wielkim żalem powiadamiamy o jego odejściu. Odszedł z tego życia jako jeden z 'ludzi Boga' dnia 7 listopada 2011 w swoim domu w Filadelfii, w Pensylwanii." - czytamy w oświadczeniu wydanym przez bliskich. Frazier osierocił jedenaścioro dzieci.

Świat boksu wspomina pięściarza

"Zawsze będę wspominał Joe'a z szacunkiem i podziwem. Przesyłam wyrazy współczucia jego rodzinie i najbliższym" - napisał w specjalnym oświadczeniu Muhammad Ali, z którym Frazier mierzył się trzykrotnie w swojej karierze.

- Boks stracił wielkiego mistrza, a sport stracił wielkiego ambasadora - powiedział na wieść o śmierci pięściarza mistrz świata wagi półśredniej Manny Pacquiao.

- Już w swojej pierwszej walce udowodnił, że jest wielkim, wielkim człowiekiem i wspaniałym wojownikiem. Trzeci pojedynek był najwspanialszym w historii boksu... kiedykolwiek - wspomina Fraziera promotor Bob Arum.

- Wciąż pamiętam, jak opuszczałem koloseum w Manili. Na zewnątrz, bardzo wysoko świeciło słońce i "waliło" prosto w nas. To było wprost niesamowite, to co właśnie zobaczyliśmy, było nie z tego świata. Dwóch mężczyzn toczących jedną z najwspanialszych wojen wszechczasów. To coś, czego nie zapomnę już do końca moich dni - dodał Arum.

- Około dwóch, trzech lat temu wszyscy pytali mnie, czemu wciąż walczę. Frazier powiedział mi kiedyś: "Walcz tak długo, jak czujesz że możesz to robić i potrafisz wygrywać z godnością". To było w gymie Joe Handa w Filadelfii - wspomina Fraziera mistrz świata wagi półciężkiej Bernard Hopkins.

- Odpowiedziałem mu, że wciąż mogę i że jestem w świetnej formie. Wtedy on wyszedł - pamiętam to dokładnie. Te kilka minut były dla mnie ogromnym zaszczytem. Trzeba było go słuchać i to bardzo uważnie - dodał Hopkins.

Pierwszy pogromca Alego

Frazier w 1964 roku wywalczył w Tokio mistrzostwo olimpijskie w wadze ciężkiej; w latach 1970-1973 był niekwestionowanym zawodowym czempionem w tej kategorii. Tytuł odebrał mu George Foreman, przerywając zwycięstwem w jamajskim Kingstone serię 29 walk bez porażki Fraziera.

Joe Frazier jako pierwszy w historii wygrał z Muhammadem Alim, najlepszym w historii pięściarzem wagi ciężkiej.

Walka stulecia i Thrilla in Manila

8 marca 1971 roku w nowojorskiej Madison Square Garden Frazier zmierzył się z Muhammadem Alim. Obaj pięściarze przed tą walką w zawodowej karierze byli niepokonani. Smokin' Joe mógł pochwalić się serią 26 walk bez porażki, Ali 31. Pojedynek bokserski okrzyknięty w mediach walką stulecia, szybko stał się jedną z najsłynniejszych potyczek w historii światowego boksu.

Gdy rozległ się pierwszy gong, Ali ruszył do ataku. Pierwszych kilka rund Frazier przegrał, gdy jednak pretendent zaczął słabnąć, mistrz przejął nad walką kontrolę. Liczne ciosy na korpus i lewy sierpowy na głowę, ostudziły zapał The Greatest. W ostatniej rundzie Ali leżał na deskach. Starcie zakontraktowane na 15 rund jednogłośnie na punkty wygrał Frazier.

Obaj panowie starli się w sumie trzy razy, ostatni raz w Manili na Filipinach. Walka nazwana Thirilla in Manila (Thriller w Manili) miała jeszcze bardziej dramatyczny przebieg niż ta w Nowym Jorku. Przegrał ją Frazier, którego w 14. rundzie na ring nie wypuścił trener Eddie Futch. Pięściarz miał tak opuchniętą twarz, że nie nic nie widział.

Po ogłoszeniu werdyktu Muhammad Ali zasłabł.

Joe Frazier zakończył ostatecznie karierę pięściarską w 1981 roku.