Sport.pl

Boks. Proksa: "Cieszę się, że ta chwila nadeszła"

Już za kilka godzin na gali boksu w niemieckim Neudbrandenburgu Grzegorz Proksa zmierzy się z reprezentantem gospodarzy Sebastianem Sylvestrem. Jeśli zwycięży, zostanie piątym w historii polskiego pięściarstwa zawodowym mistrzem Europy.
- Nie nastawiam się na to, że go znokautuję. Zrobię wszystko, żeby mnie on nie trafił. To jest najważniejsze dla mnie. Chcę być aktywniejszy, bardziej widoczny, bardziej będę podkreślał swoje ciosy, ale jasne, że będę próbował go "walnąć" w ostatnich rundach - mówi w wywiadzie dla ringpolska.pl niepokonany w 25 walkach "Super G".

- Grzegorz, prasa sugeruje, że walka z Sylvestrem to będzie Twoje pierwsze wyzwanie w zawodowej karierze, zgadasz się z taką opinią?

Grzegorz Proksa: Nie wiem, czy to jest moje pierwsze wyzwanie, miałem ich wiele w swoim życiu. To jest to, na co czekałem i cieszę się, że w końcu ta chwila nadeszła, a ja jestem dobrze przygotowany.

- Sebastian Sylvester to będzie Twój najtrudniejszy rywal na zawodowych ringach?

GP: Tak, był mistrzem Europy, mistrzem świata, ma wiele dobrych nazwisk na rozkładzie. Walczy u siebie w domu, jak zawsze z resztą. Nie ma wątpliwości, że będzie bardzo trudno.

- Kiedy kilka tygodni temu pojechałeś do Niemiec na konferencję prasową, bardzo mocno patrzyłeś Sylvestrowi w oczy. Chciałeś mu uświadomić, że to będzie dla niego trudniejsza walka niż on sobie wyobraża?

GP: Ja myślę, że on wie, że czeka go ciężka walka. Jeśli nie wie, to szybko się dowie, na początku pierwszej rundy. Czy patrzyłem mu głęboko w oczy? Nie, to było normalne spojrzenie jak na wadze. Chciałem pokazać, że nie przyjechałem tutaj po wypłatę, bo pieniądze dla mnie w ogóle się tutaj nie liczą. Liczy się cel, jakim jest zdobycie tytułu i pokonanie Sylvestra. Dokonanie tego na jego terenie to będzie duży wyczyn.

- Sebastian Sylvester to typowy niemiecki pięściarz boksujący ciosami prostymi zza podwójnej gardy. Czy ten styl będzie Ci pasował?

GP: Z pewnością tak. Ma doskonały lewy prosty, to nie ulega wątpliwości. Potwierdzał to każdy, kto z nim sparował; jak również to, że ma szczelną obronę. Zrobił znaczne postępy ostatnio, jest znacznie lepszym zawodnikiem niż wielu sądzi. Mi pozostaje tylko cieszyć się, że mogę się zmierzyć z kimś u szczytu formy.

- Wspomniałeś o jego dobrym lewym prostym. Pamiętając o tym, że walczysz z opuszczonymi rękami, a sędziowie mogą dawać rundy Sylvestrowi, kiedy będzie Ciebie trafiał lewym prostym, przygotowywałeś trochę inaczej obronę pod ten pojedynek?

GP: Tak, w walce przede wszystkim będzie koncentracja. Tego brakowało mi na sparingach, bo nie czułem żadnego zagrożenia. Sparingi nie przebiegły do końca tak, jak chciałem. Zrobiliśmy tyle, ile było do wyciśnięcia. Liczyłem na to, że sparingi z Lukasem Konecnym dadzą mi trochę więcej, ale nie udało się tego do końca doprowadzić. Każdy, kto przyjeżdżał do mnie, dawał z siebie wszystko. Wiadomo, że z Sylvestrem potrzebna będzie duża koncentracja, wyczucie dystansu na nogach i będę boksował swoje, będę robił to w czym czuję się najlepiej. Nawet jeśli trafi mnie kilkoma lewymi prostymi, to będę starał się utrzymać swoją koncentrację.

- Będziesz dążył do wygranej przed czasem? Wiadomo, że w Niemczech jest to bardzo przydatne.

GP: Nie nastawiam się na to, że go znokautuję. Zrobię wszystko, żeby on mnie nie trafił. To jest najważniejsze dla mnie. Chcę być aktywniejszy, bardziej widoczny, bardziej będę podkreślał swoje ciosy, no ale jasne, że będę próbował go "walnąć" w ostatnich rundach.

- Jesteście z Sylvestrem zupełnie innymi pięściarzami. Ty boksujesz z dużą swobodą, on ma wszystko mocno wytrenowane. Myślisz, że Twoja wszechstronność to będzie największy atut?

GP: Myślę, że tak. Liczę na to, że uderzenia z każdej pozycji możliwe do wyprowadzenia w każdej chwili będą dla niego utrudnieniem, bo cały czas będzie musiał się spodziewać jakiegoś ciosu.

- Wydaje się, że Daniel Geale w ostatniej walce wygrał z Sylvestrem aktywnością i tym, że zaskakiwał Niemca ciosami zanim on zdążył się ustawić do swoich akcji. Macie założenia, aby utrzymywać dużą intensywność walki?

GP: Z pewnością będzie spory pressing z mojej strony. Tak jak zawsze z wykorzystaniem pracy nóg - niejeden mój sparingpartnet powiedział, że to wykańcza. Wynik ostatniej walki mnie zaskoczył. Widziałem wiele walk, w których Sylvester bardziej zasłużył na porażkę niż z Gealem, a jego taktyka polegała na tym, żeby zadać kilka ciosów i przytulić się. W półdystatnie długie ręce Sylvestra przeszkadzały jemu samemu w wyprowadzaniu uderzeń. Nie będę zdradzał taktyki, jadę po prostu wygrać, to jest mój cel.

- W ostatniej walce, z Pablo Navascuesem, bawiłeś się boksem, po raz pierwszy byłeś zadowolony z walki. Z Sylvestrem zobaczymy podobnego Proksę czy zupełnie innego?

GP: Z Navascusem bawiłem się, ale z pełną kontrolą oczywiście. Czułem, że nie jest mi w stanie w jakimkolwiek elemencie zagrozić. Czułem, że jestem w stanie w każdej rundzie wyprowadzić cios, żeby go skrzywdzić. Ten cios przyszedł w dziewiątej rundzie. Trochę z równowagi wybijało mnie zachowanie sędziego, co na pewno również było dobrym doświadczeniem. Tutaj na pewno będzie z tym jeszcze gorzej, ale pressing to będzie podstawa w tej walce.

- Mija niemal równy rok od kiedy rozpocząłeś współpracę z trenerem Fiodorem Łapinem. Jak bardzo zmieniłeś się boksersko przez ten okres?

GP: To już pytanie do trenera. Mi trudno powiedzieć, ja ciągle chodzę zły, ciągle zdenerwowany, że nie jest tak jakbym chciał, żeby wyglądało. Zawsze chcę, żeby wyglądało perfekcyjnie. Pozostaje dużo nauki, ale na pewno czuję się pewniej co do swoich umiejętności. Do perfekcji, do której obaj dążymy, jeszcze daleka droga.

- Ten pojedynek jest trochę nietypowy, ponieważ polscy fani nie dają szans papierowemu faworytowi, jakim jest Sylvester. Wiara kibiców uskrzydla?

GP: Na pewno, jest to bardzo miłe. Wszyscy czekaliśmy na taką walkę, jeden rok, drugi, trzeci... Myślałem sobie: "kiedy wreszcie te wielkie nazwiska? ". Były momenty zniechęcenia, miałem ochotę zrezygnować, bo człowiek czasami dokłada do tego wszystkiego. Rodzina tęskni, a wyrzeczeń z każdym dniem jest coraz więcej, a tu wreszcie jest ta szansa, której nikt nam nie dał, ale sam musiałem wywalczyć na ringu.

- Obserwując Ciebie na treningach widać przede wszystkim niesamowitą chęć do wygranej. Myślisz, że może Ci to w jakiś sposób przeszkodzić?

GP: Boję się, że za bardzo będę chciał. To zawsze mi przeszkadza, w sparingach również. Ambicja i determinacja powoduje, że czasami robię głupie rzeczy i tracę kontrolę nad swoim boksowaniem. Mam nadzieję, że w walce będzie tyle koncentracji i skupienia, że nic nie będzie w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. Znajomi do mnie dzwonią, piszą sms-y, że stawiają pieniądze i tak dalej... Nie wińcie mnie, jak coś złego się stanie, ale jak wygram to 10% dla mnie [śmiech]. Nie nakładam sobie presji, wiem że sporo ludzi z samych Niemiec wybiera się na galę tylko dla mnie i dla Sylvestra. Okazuje się, że Sylvester nie jest tak kochany w tych Niemczech, jak można było się tego spodziewać. Wiadomo, że przewaga Niemców na trybunach będzie ogromna, ale ja robię swoje, jak zawsze...

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Ringpolska.pl »