Walka Adamek - Kliczko. Mocny duch Adamka

- Czas przygotowań się skończył. Pora na bitwę - mówią zgodnie Witalij Kliczko i Tomasz Adamek przed sobotnią walką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Zmierzą się we Wrocławiu o pas federacji WBC, który kiedyś należał do legendarnych Mouhammada Ali, Mike'a Tysona i Lennoxa Lewisa.
Kiedy Kliczko i Adamek do Wrocławia przyjechali po raz pierwszy, był maj, a do ich starcia pozostawało 108 dni. W poniedziałek, gdy spotkali się ponownie, od wyjścia na ring dzieliło ich jedynie 128 godzin. Ukrainiec i Polak są po kilkutygodniowych obozach przygotowawczych, w tym tygodniu trenować będą jedynie lekko, koncentrując się na nakręcaniu zainteresowania pojedynkiem. Po to była poniedziałkowa konferencja prasowa, po to będą pokazowe treningi w centrum handlowym i piątkowa ceremonia ważenia. Dlatego wreszcie ich starcie organizatorzy namiętnie określają polską walką XXI wieku.

Sobotni pojedynek na nowym stadionie we Wrocławiu obejrzy wprawdzie komplet ponad 40 tys. widzów, ale teraz gra idzie o to, ilu ludzi zdecyduje się zobaczyć ją w telewizji. Po raz pierwszy w Polsce walka transmitowana będzie w systemie pay-per-view. Aby ją obejrzeć, trzeba zapłacić 40 zł.

Pewnie właśnie dlatego w poniedziałek we Wrocławiu za stołem konferencyjnym zasiadło aż 12 osób, a każda z nich, od promotorów czy trenerów po przedstawicieli miasta i telewizji, zachwalała jak wielkie będzie to wydarzenie. - Tych 40 zł po prostu nie możecie wydać lepiej - zapewniała Kathy Duva z firmy Main Events, reprezentującej Polaka.

Z duetu Kliczko - Adamek lepszy show dał Ukrainiec, który zaczepił rywala, dlaczego ten do walki przygotowywał się w USA. - Czemu poleciałeś aż tak daleko, skoro w Polsce jest tak pięknie i trenować można choćby w Zakopanem - pytał wyluzowany mistrz świata, który dodał: - To będzie specjalna walka ze specjalnym przeciwnikiem i mam na nią przygotowane coś specjalnego. Zobaczycie to w ringu. Tomasz jest dobrym bokserem, ale ten tytuł jest mój i go nie oddam - stwierdził Kliczko wskazując na pas federacji WBC.


Ukraiński bokser żartował sobie także z prezydenta Wrocławia - Rafała Dutkiewicza: - Stadion we Wrocławiu jest piękny, widziałem go lecąc samolotem. Ale na Euro 2012 musi być tu więcej hoteli - podkreślał uśmiechnięty Kliczko.

Adamek wyglądał na znacznie poważniejszego. - Dziękuje Bogu, że jestem zdrowy. Do ringu wychodzę z wiarą, bo tak zostałem wychowany. Idę po to, żeby zwyciężać. Jestem gotowy na pas mistrza świata, jestem gotowy na wojnę. Mój duch jest mocny - zapewnił polski pretendent, który jest od Ukraińca o pięć lat młodszy, a w wadze ciężkiej stoczył dopiero sześć pojedynków. Mimo to zapewniał. - Chcę pokazać, że Polak potrafi. W grudniu skończę 35 lat, wiec nie ma na co czekać. Jeśli mam być mistrzem świata, zostanę nim teraz.

Sobotnia walka transmitowana będzie do ponad 120 krajów, akredytowano prawie 400 dziennikarzy z całego świata. Opinii dotyczącej imprezy nie wydała jeszcze policja, na stadionie trwają ostatnie prace, ale Dutkiewicz zapewnił, że kompromitacją miasta się nie skończy: - Jesteśmy już w końcowej fazie procedur. Wszystko będzie dobrze, walka się odbędzie.

Adamek zdobędzie w sobotę tytuł mistrza świata?