Boks. Sęk brutalnie nokautuje na gali w Częstochowie

Bardzo efektownym, ale i brutalnym nokautem zakończył się pojedynek wieczoru na wczorajszej gali Częstochowa Boxing Cup, organizowanej wspólnie przez promotorów Andrzeja Gmitruka i Marcina Najmana. Dariusz Sęk (13-0-1, 5 KO) znokautował w piątej rundzie Francuza Achille Omanga Boya (11-9, 5 KO), wcześniej posyłając go na deski już w drugim starciu.
Polak zaczął spokojnie, ale już w końcówce pierwszej odsłony "poczęstował" przeciwnika kombinacją lewy podbródkowy- prawy sierp. W drugim starciu Sęk trafił kilka razy prawym prostym boksując z odwrotnej pozycji, by na siedem sekund przed przerwą popisać się piękną akcją. Najpierw przepuścił prawy krzyżowy Francuza i momentalnie wystrzelił kontrującym prawym sierpem. Zdezorientowany rywal padł na matę, lecz zdołał powstać na osiem, a z dalszych opresji wyratował go gong.

Darek trochę spuścił z tonu w trzeciej rundzie, chociaż ciągle to on nadawał ton wydarzeniom w ringu, by w czwartej znów wstrząsnąć Boyą kontrującym lewym krzyżowym. Brutalny koniec nastąpił w piątym starciu. W akcji prawy sierp na prawy sierp o ułamek sekundy szybszy był Darek i praktycznie już tym ciosem załatwił sprawę. Nieprzytomny Francuz opuścił ręce i "zatańczył" na nogach, a Darek doskoczył jeszcze i dobił rywala potężnym lewym. Ten padł niczym prądem rażony i został wyliczony do dziesięciu.

Niedawny pretendent do tronu WBO wagi półciężkiej - Aleksy Kuziemski (22-3, 6 KO), nie miał żadnych problemów z odniesieniem sukcesu na gali w Częstochowie. Pięściarz z Białegostoku już w 2. rundzie zastopował Romana Vanicky'ego (9-25-1, 5 KO). Co warto odnotować, ta sztuka nie udała się mu siedem lat wcześniej, ale dziś Kuziemski był nieosiągalny dla swojego rywala.

Na tejże gali Maciej Sulęcki (7-0, 2 KO) zanotował kolejne zwycięstwo do swojego rekordu. Polak pewnie pokonał po sześciu rundach Fina Mikę Joensuu (12-6, 3 KO). Po ostatnim gongu wszyscy sędziowie punktowali 60:54. Maciek zaczął bardzo i po pierwszych dziewięciu minutach poobijany rywal był o krok od porażki przed czasem. W przerwie pomiędzy trzecim a czwartym starciem trener Andrzej Gmitruk nakazał jednak swojemu podopiecznemu spokojniejszy boks, ale za to bardziej poukładany. Sulęcki dostosował się do tych wskazówek i pewnie dowiózł wygraną do końca.

W innym pojedynku tego wieczoru występujący w dywizji super średniej Norbert Dąbrowski (5-0, 1 KO) po zaciętej rywalizacji pokonał po sześciu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu Antona Sjomkina (13-4, 11 KO).

Wszystko o boksie na Bokser.org ?